piątek, 15 lipca 2016

Od Matt'a c.d. Derek'a

Obudziłem się w czyimś łóżku. Strasznie bolała mnie głowa.. Eh..Patrzyłem w sufit i próbowałem sobie przypomnieć co się wczoraj wydarzyło lecz pamiętam tylko jak byłem w karczmie z Derek'iem..Mimo iż byłem przykryty kocem zrobiło mi się zimno.. Może dlatego, że byłem.. nagi?Obróciłem się w lewą stronę. Obok mnie leżał Derek. Zacząłem się lekko rumienić. Na szczęście mężczyzna spał. Dobrze, że chociaż on był ubrany. Wstałem i owinąłem się kocem na wysokości pasa. Po pokoju rozrzucone były ubrania. Niestety znalazłem tylko swoje spodnie. Zabrałem je i wszedłem do łazienki. Odkręciłem wodę pod prysznicem. Była chłodna. Idealnie. Wskoczyłem pod strumień wody i płukałem swoje ciało. Odkryłem, że na plecach mam kilka zadrapań.
-Ciekawe skąd się to wzięło... - zastanawiałem się
Po prysznicu wytarłem się ręcznikiem i ubrałem w spodnie. Wyszedłem z łazienki. Derek siedział na łóżku i patrzył się na mnie z uśmiechem na twarzy.
-Dzień dobry, księżniczko. - powiedział
-Dobry. - odparłem
-Jak się czujesz? - zapytał
-Dobrze. -przez chwilę zastanawiałem się czy pytać go o to wczorajszy dzień ale sobie odpuściłem- Widziałeś gdzieś moją koszulkę ?
-Dobre pytanie. - zaśmiał się - Rzuciłeś ją wczoraj w tłum dziewczyn które zebrały się koło naszego stolika.
-Tłum dziewczyn?.. - zapytałem nie dowierzając
-W tamtej karczmie rzadko kiedy można popatrzeć na pół nagiego, młodego mężczyznę tańczącego na stole. - uśmiechnął się do mnie
-Jezus.. - lekko się zarumieniłem - wiedziałem, że to będzie zły pomysł - mruknąłem pod nosem.
-Oh nie przesadzaj. Nie było tak źle. - podszedł do mnie i klepnął mnie w ramie
-Co działo się potem? - zapytałem
-Nie wiem, pamiętam tylko jak obudziłem się gdzieś w lesie i zaniosłem Cię tu.
Zaśmiałem się.
-A dlaczego jak się obudziłem to byłem nagi?
-Pytaj sam siebie. Ja Cię nie rozebrałem.
Spojrzałem w ziemie i poczułem jak moje poliki nabierają rumieńców. Z głową w dół chciałem opuścić ten pokój i zapomnieć o całej tej sprawie.
-Gdzie się wybierasz księżniczko? - zapytał mnie rozbawiony Derek
-Nie twoja sprawa. - parsknąłem
-Nie bój się. Nic nie widziałem. - spojrzał na mnie i po chwili zaczął się śmiać pod nosem
Bez słowa wyszedłem z pokoju.

Derek?

czwartek, 14 lipca 2016

Od Derek'a c.d. Matt'a

    Gdy tylko weszliśmy chwyciłem Matt'a. Znów próbował się wyrwać.
-Chodź, bo się zgubisz.-uśmiechnąłem się do niego. 
Spojrzał na mnie.  Nie krył się z zdziwieniem i podejrzliwością.  Puściłem jego rękę i ruszyłem w stronę wolnego stolika. Szedł za mną w bezpiecznej odległości. Usiadł naprzeciw mnie.  
-To, opowiedz mi coś o sobie.-spojrzałem na niego
Zdziwienie przebiegło po jego twarzy. 
-Może to ty powinieneś powiedzieć coś o sobie. Jak już mnie tu przeprowadziłeś...-rozejrzał się po pomieszczeniu.  
Zaśmiałem się. 
-Ok.  Więc...jestem Derek.  Mam ledwo 20 lat a już zacząłem siwieć. -przejechałem ręką po włosach- mam siostrę- Alison. 
-Znam ją. 
Spojrzałem na niego podejrzliwie.  
-Podoba ci się. 
-Nie, skądże! 
-Co w niej jest nie tak? 
-Nie...nie o to mi chodziło. Ja po prostu...
-Och nie tłumacz się. -Uśmiechnąłem się do niego
Zarumienił się.  
-Idę po coś do picia. Chcesz coś? 
-Wodę. 
-Wezmę ci piwo korzenne.  Atmosfera będzie trochę luźniejsza. 
-Ja nie piję. 
-To zaczniesz.-wstałem i po chwili wróciłem z dwoma kuflami. 
-Pij. 
Powoli wypił łyk.  

~Kilka godzin później~


Obudziłem się obok niego w lesie.  Nie miałem butów i kamizelki.  On koszulki
Szturchnąłem go.  Jedyne co powiedział to że mu zimno.  Ściągnąłem koszulę i zmusiłem do założenia.  Przestał dygotać.  Jednak dalej spał.  
-Nie rób mi tego.  
Ledwo trzymając się na nogach podniosłem go. Przez kilka minut mierzyłem się z jego ciężarem.  W końcu odzyskałem równowagę i ruszyłem w stronę akademi.  A przynajmniej tak uważałem.  Po godzinie odnalazłem drogę.  Matt w końcu zaczął odzyskiwać przytomność.  Doszedłem do mojego pokoju. Była już tam Johanna.  Spojrzała na nas i wyszła.  Co mnie zdziwiło bo zwykle robiła awantury.  Położyłem go na łóżku.
-Gorąco...-powiedział i zaczął się rozbierać. Poszedłem do łazienki by się napić.  Gdy wróciłem leżał nagi. 
-Ubierz się. 
-Nie-warknął przez sen. 
Przez chwilę zastanawiałem się jak absurdalna była ta sytuacja.  Jednak odpuściłem i położyłem się obok. 

Matt? 

środa, 13 lipca 2016

Od Matt'a c.d. Derek'a

-Jasne... - spojrzałem podejrzanie na mężczyznę, niestety zauważył to i przez moment patrzeliśmy sobie w oczy ale odwróciłem wzrok
-No co? - uśmiechnął się do mnie
-Nie, nic. - odparłem - Więc? Jaki masz numer pokoju?
-Ohh.. daj spokój z tym odprowadzaniem. Chodźmy się zabawić. - zaśmiał się i złapał mnie za nadgarstek
Szliśmy w stronę miasta. W sumie to nie rozumiem dlaczego mam iść z nim. Mam nadzieję, że to on zafunduje tą zabawę bo niestety nie mam przy sobie nic czym mógłbym zapłacić. Byliśmy już nie daleko. Bardzo lubiłem chodzić tą leśną ścieżką. W oddali dostrzegłem kilka budynków i mur miasta.  Zaczęła boleć mnie ręka. Zorientowałem się, że Derek cały czas trzyma mnie za nadgarstek tak jakby bał się, że mu ucieknę.
-Dlaczego to ja mam iść z Tobą a nie jakiś twój przyjaciel? - wyszarpałem rękę z jego uścisku
-A dlaczego nie? Nie chce się zabawić? - zapytał
Spojrzałem w stronę lasu za naszymi plecami. Pomyślałem o Ash'ie. Mieliśmy ważną rzecz w planach... Dlatego musiał się przemienić. A teraz? Teraz włóczę się po lesie z jakimś nieznajomym typem i w sumie to nie wiem czy mam iść z nim dalej czy zacząć uciekać.
-No chodź młody. Będzie fajnie. - uśmiechnął się i znowu próbował złapać mnie za nadgarstek lecz tym razem byłem szybszy i odchyliłem rękę do tyłu.
-Dzięki... pójdę sam. - odparłem
-Niech Ci będzie - założył ręce za głowę i ruszył przodem
-Mogę wiedzieć gdzie idziemy? - zapytałem zaciekawiony
-Do jakiejś karczmy gdzie dają dobry alkohol. - zatrzymał się na chwilę - pijesz prawda?
-Nie. - rzekłem i zobaczyłem, że na jego twarzy ukazał się szyderczy uśmiech
Kilka minut maszerowaliśmy przez miasto aż w końcu weszliśmy do drewnianego zajazdu. Miał strasznie dziwną nazwę zawieszoną na płotku obok okna. Przystanąłem przed nim i próbowałem go rozszyfrować.
-Nie doczytasz się. - poinformował mnie Derek
-Hm? Dlaczego? - zapytałem
-To czarodziejskie pismo. Tak jak i to miejsce. Gdy tam wejdziesz wszystko będzie wydawać Ci się dziwne. Przy wejściu podają specjalne napoje które temu zaradzą. Dzięki niemu będziesz mógł także odczytać ten napis. - spojrzał na mnie - Idziesz?
-Tak. - odparłem i przekroczyliśmy próg karczmy

Derek?

poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Nie pamiętam wszystkiego dokładnie. Od momentu gdy złapał mnie Derek mam luki we wspomnieniach. Biegli w stronę akademii. Chyba niósł mnie Newt ale nie jestem pewna. Byłam strasznie słaba. Obraz stawał się coraz ciemniejszy aż w końcu znikł na dobre.

~~~

Znajdowałam się w.. szczerze nie mam pojęcia co to było za miejsce. Byłam tam sama. Stałam gdzieś w środku czarnego pustkowia. Ruszyłam przed siebie. Nagle usłyszała cichy śmiech za moimi plecami. Momentalnie się odwróciłam.
-Jest tu ktoś? -zapytałam
W odpowiedzi usłyszałam znów ten okropny śmiech. Na oko obstawiam, że była to młoda dziewczynka. 
-Hej. Pokaż się! -krzyknęłam 
Nagle uderzyła mnie fala wiatru. Zamknęłam oczy i zastawiłam twarz rękoma, gdy przestało spojrzałam dokoła siebie. Znów usłyszałam śmiech ale tym razem był bardziej wyraźny niż wcześniej.
-Kim jesteś? - stanęłam w miejscu i zaczęłam się rozglądać
Niespodziewanie przede mną pojawił się jakiś chłopak. Znalazł się tam znikąd. Prawie upadłam na ziemię ale chłopiec zdążył złapać mnie za rękę. 
-Przepraszam, że tak naglę się przed Tobą pojawiłem ale nie powinno Cię tu być.
-A możesz wyjaśnić mi najpierw co to za miejsce? -zapytałam zaciekawiona
-Coś jak świat duchów. Jesteśmy odizolowani od innych wymiarów i nie możemy się stąd ruszyć... No chyba że ma się na to sposoby. Ale mniejsza o to. Musisz iść. Natychmiast! Duchy się denerwują kiedy jakiś ktoś taki jak ty tu sobie ot tak wkracza. W ogóle.. jak ty się tu znalazłaś? 
-Dobre pytanie.. nie mam pojęcia. 
-Hm.. - chłopak obrócił się na pięcie i spojrzał w pustą przestrzeń przed sobą. - Kim! - zawołał po chwili namysłu 
W szybkim czasie przed chłopakiem pojawiła się mała dziewczynka. 
-Mamy mały problem. Ta tutaj.. -wskazał na mnie ręką
-Alison -przedstawiłam się
-Alison.. - ciągnął dalej - Nie wie skąd tu jest.. a co gorsza nie wyczuwam u niej aury ducha więc zakładam, że żyje. 
-Będą źli, będą źli. - powtarzała spokojnym głosem, głosem który już skądś znam.
-Hej. Kim tak? To ty się śmiałaś cały czas kiedy tu byłam prawda? -zapytałam
-Tak, tak, to Kim, to Kim. - powiedziała 
-Kim, musimy ją zaprowadzić do Nick'a. On będzie wiedział.
-Będzie wiedział, będzie wiedział.
-Alison. - spojrzał na mnie
-Tak? 
-Jestem Chris. Ta mała to Kim. 
Kiwnęłam głową. 
-Powiedz mi co widzisz? - zapytał
-Nic, pustkę. 
-Zamknij oczy i podaj mi rękę. - wyciągnął rękę w moją stronę
Zamknęłam oczy i chwyciłam go za rękę. 
-Zaczekaj chwiiilkeee.. jeeszczzee. Dobra. Możesz otworzyć - powiedział i tak zrobiłam
Nagle cała pustka w której byliśmy zmieniła się w piękną łąkę. Nad nami było niebo i puszyste chmurki. Za nami był las który wyglądał znajomo. 
-Jak to zrobiłeś? - zapytałam
-To dlatego, że gdy trzymasz mnie za rękę masz kontakt z tym światem. Gdy mnie puścisz masz kilka minut i w końcu znowu wszytko zniknie. Tak już jest gdy osoba która nie zginęła dostaje się do naszego świata. Nie widzi nic oprócz pustki. 
-Łaał.. -westchnęłam
-Teraz chodźmy. Na szczęście do Nick'a nie daleko. 
Ruszyliśmy przed siebie. Chris opowiadał mi trochę o sobie i o tym jak tu się znalazł. Muszę przyznać, że był w miarę ładny.
-Widzisz tamtą chatke? -wskazał palcem na jakiś domek - Tam mieszka Nick. On pomoże nam odesłać Cię z powrotem do żywych. 
Weszliśmy do chatki. Przy stole siedział chłopak zakładam, że mniej więcej w moim wieku. 
-Nick! Potrzebujemy pomocy. - stanęliśmy na środku niewielkiej chatki, patrząc na to co było w środku zakładam, że gość znał się na magii. 
-Hęęę?.. - obrócił się na krześle w naszą stronę, spojrzał na mnie. - Chris.. mówiłem Ci coś o sprowadzaniu żywych do naszego świata.. Rozumiem gdybyś był w lesie albo coś ale nie w okolicach miasta. 
-Tak, tak wiem. Tylko, że tym razem to ona sama się tu znalazła a nie ma pojęcia jak. 
-Oo. Robi się ciekawie. Mów dalej. 
-Więc.. Alison stała po środku pustki. Zauważyłem ją od razu ale nie chciałem podchodzić. - spojrzał na mnie - Kim biegała i śmiała się z niej. W końcu postanowiłem się jej przyjrzeć, stanąłem przed nią ale nie wyczułem od niej żadnej aury, wtedy już wiedziałem, że jest od żywych ale nie wiedziałem co tu robi więc postanowiłem się jej ukazać.
-Podejdź. - powiedział do mnie. - No rusz się, nie mamy dużo czasu. Oni szybko się połapią.
-Oni? Czyli kto? - zapytałam
-Rada. 
-Daj mi rękę złotko. - Nick złapał mnie za rękę i szybko zrobił lekkie nacięcie nożem. 
Z ręki zaczęła lecieć mi krew, Nick nadstawił jakiś pojemniczek do którego spływała moja krew. Następnie owinął mi rękę szmatką a do pojemnika dorzucał jakieś prochy i bóg wie co. Potem wlał do wszytko do dużego naczynia i mieszał przez moment, gdy było gotowe nabrał do małej miseczki i to wypił. Jego oczy w momencie stały się białe, Nick zaczął szeptać coś pod nosem. Trwało to chwilę gdy nagle wrócił do swojej formy. 
-Jest źle, baardzo, baardzo źle. - spojrzał na nas i w chwili gdy skończył mówić, rozległo się głośne pukanie do drzwi.
-Nick ! Otwieraj, wiemy co tam chowasz. - rozległy się głosy za ścianą
-Alison, wyjdź tymi drzwiami - wskazał na niewielkie drzwi zastawione jakimś materiałem. - zaraz za nimi jest budynek w którym znajduje się lustro. Musisz go dotknąć. Musisz! To jedyne wyjście. 
-Nick czy ty mówisz o TYM lustrze ?! - zapytał zszokowany Chris
-Tak, TYM lustrze.
-Zwariowałeś... Nick ty zwariowałeś.
-To jedyny sposób żeby wróciła. 
-Nick otwieraj!! - krzyczeli Ci za drzwiami
-Nick ale ona..
-Tak wiem.
Nagle drzwi zostały wyważone. Do środka dostali się członkowie rady. Zaczęłam uciekać. Wbiegłam do budynku o którym mówił Nick i zatrzasnęłam za sobą drzwi. W środku budynku nie było prawie nic.. no prawie. Sterta jakichś magicznych dziadostw leżała tutaj bezczynnie. Szłam przed siebie mijając różne pomniki aż w końcu dostrzegłam lustro. O dziwo nie było zakurzone. Chciałam przejechać po nim palcem gdy przypomniała mi się rozmowa chłopców.. Czy coś może mi się stać gdy go dotknę? Według Nick'a to jedyne wyjście abym mogła wrócić. No cóż.. Przyłożyłam rękę do lustra i nagle moja dłoń przeszła na drugą stronę szkła. To coś mnie wsysało. Dłoń, ręką i reszta mojego ciała znajdowała się po drugiej stronie. Byłam w jakimś tunelu na końcu którego świeciło światło. Szłam w tamtą stronę zasłaniając rękoma oślepiające promienie. Nagle straciłam przytomność..
Obudziłam się w znajomym miejscu. Leżałam na podłodze w jednej z sal w szpitalu akademii. Podniosłam się z ziemi. Na krześle siedział Newt i był oparty o łóżko na którym ktoś leżał. Najwidoczniej spał bo mnie nie usłyszał. Powoli odkryłam prześcieradło którym był ktoś przykryty. 
Zamurowało mnie.. Osobą która leżała na łóżku byłam ja...


Derek?

Od Derek'a c.d. Matt'a

Dzień był wyjątkowo zimny jak na początek jesieni, więc wychodząc z pokoju wziąłem dodatkowo płaszcz i szalik.
~Od kiedy jest ci tak zimno?- Johanna 
Nie odpowiedziałem i ruszyłem w stronę. Zatrzymałem się dopiero na drodze prowadzącej do murów. Stałem tam i czekałem na Johannę. Lecz nawet gdy się pojawiła nie ruszyłem.
~O co chodzi?
Spojrzałem na nią.
-O nic. Lubię to miejsce. 
Rozejrzała się wokół.
-Będę szła przodem.
Gdy oddaliła się na tyle że jej nie widziałem, dopiero wtedy zacząłem za nią iść. Nie wiem czemu to robiłem. Poprawiłem szalik i zacząłem biec za jej sylwetką. Wtedy poczułem silny poryw wiatru od zachodu. Spojrzałem w tą stronę. Kilkaset metrów od nas wznosiła się ogromna chmura różowego pyłu. Spojrzałem w stronę Joahhany. Zaczęła biec w moją stronę. Po chwili była obok. Wskoczyłem na jej grzbiet. Po kilku sekundach byliśmy obok. Wtedy chmura zaczęła opadać ukazując chłopaka. Położyłem rękę na rękojeści noża i podszedłem do niego. Miał głowę zwróconą do ziemi prze co nie widziałem jego twarzy. Cały się trząsł. Dopiero wtedy dotarło do mnie że jest nagi. Ukląkłem obok.
-Może chcesz płaszcz?
Dopiero wtedy na mnie spojrzał. Jego oczy były prawie tak ciemne jak włosy. 
-Zimno...-chłopak nie odrywał ode mnie wzroku
Zacząłem ściągać płaszcz gdy nagle Johanna skoczyła w stronę krzaków. po chwili szamotaniny wróciła z kolejnym chłopakiem w pysku. Rzuciła go po moje nogi i odeszła. oboje spojrzeli po sobie.
-To co? Powie mi ktoś o co chodzi?-podałem płaszcz ciemnookiemu.
-Jestem Matt...a to Ash.-chłopak pokazał na nowego właściciela mojego płaszcza.-on przeszedł przemianę, a ja...spanikowałem.
Pomogłem im wstać. 
-Miło mi. Jestem Derek, a ta urocza istota-spojrzałem w stronę kota-to Johanna, moja towarzyszka życia.
Spojrzałem na Matt'a.
-Czy zechciałbyś mnie oprowadzić? A ty Johanno, mogłabyś odprowadzić Ash'a, jeśli wolno?- Ash skinął. 
Przez chwilę patrzyłem jak Johanna i Ash idą w stronę Akadami.
-Więc zostaliśmy sami. Czy zechciałbyś mnie oprowadzić?

Matt??
:>


sobota, 14 maja 2016

Od Derek'a c.d. Alison

~Wstawaj.-Johanna szturchnięciem obudziła mnie ze snu
-O co chodzi?-powoli wstałem z podłogi
~Chyba stało się coś złego.
-Od kiedy masz dar przewidywania przyszłości?
~Słyszałam wycie Newt'a.
-Newt jest wilkiem.  On często wyje.
~Twoje ludzkie uszy nie rozróżniają częstotliwości.  To było przerażenia.
Spojrzałem na nią z powątpiewaniem. Jednak z rezygnacją podszedłem do drzwi.
-Skoro tak uważasz...
Nie odpowiedziała tylko wyszła przez drzwi. Podążyłem za nią. Zacząłem przyglądać się mijanym korytarzom. Było tam kilka obrazów, lecz tylko jeden przykuł moją uwagę. Przedstawiał coś w rodzaju komiksu. Na pierwszym był centaur i elfka. Stali obok siebie. Na drugim był przedstawiony ich ślub w lesie.
-Czy ja oszalałem??-pomyślałem patrząc na trzeci obrazek.
Była na nim ta sama para trzymająca w ramionach kilkuletniego chłopca o kruczoczarnych włosach. Na czwartej były już cztery postacie. Chłopak miał około dziesięciu lat jego twarz była mieszanką przerażenia i smutku, obok stała dziewczynka może trzy-cztery lata młodsza. Miała przepaskę na oczach.  Za nimi stał mężczyzna. Jego twarz była zamazana. W cieniu stała elfka. Jej ciało było pełne sztyletów. Ostatni obrazek przedstawiał jakieś wydarzenie. Nie potrafiłem stwierdzić ile tam było postaci. Na pierwszym planie był ten sam chłopka tylko o wiele straszy. Wokół niego była czwórka dzieci. Nad nimi stała dziewczyna o białych włosach, przez które nie było widać twarzy, choć dokładnie wiedziałem kim jest. Z tyłu stał chłopak którego ostatnio widziałem. Wszyscy stali obok ciała czegoś niebieskiego. Z ust wyrwał mi się cichy krzyk. Teraz rozpoznałem ciało. Była to Johanna, z włócznią w środku klatki piersiowej. Za jej ciałem stało coś podobnego do demona. Dopiero po chwili rozpoznałem tę postać.
-Newt...
~Co Newt?-obok stanęła Johanna.
Odwróciłem się w jej stronę. Przez chwilę przypatrywała się w milczeniu. Po chwili spojrzała na mnie.
~Zabić lustrzane odbicie.
~Co to znaczy?
-Skąd mam wiedzieć? Tak pisze na obrazie.
~Gdzie?
~Między nogami dzieci.
Przyjrzałem się. Rzeczywiście.
Spojrzeliśmy po sobie. Żadne z nas nie odpowiedziało. Po chwili Johanna odeszła.
~Czas poszukać Newt'a.
Bez odpowiedzi poszedłem za nią. Nawet nie chciałem się rozglądać. Szedłem z wzrokiem wbitym w ziemię. Gdy wyszliśmy,Johanna od razu pognała w stronę lasu. Po kilkunastu minutach włuczenia się po lesie w końcu ich znalazła. Newta'a mającego na rękach Alison z wbitą strzałą w ramię. Oboje spojrzeli na nas.
-Pomocy...-Alison wstała w moją stronę jednak nie zdążyła dojść, gdyż straciła przytomność. Zdążyłem ją złapać.
-Przyda nam się magia.-powiedziałem i z Alison na rękach zaczęliśmy biec w stronę akademii.


Alison? ?

wtorek, 10 maja 2016

Od Matt'a do Derek'a

Przechadzałem się wzdłuż murów akademii. Podobało mi się to miejsce. Cieszę się, że jestem tu razem z Tobim i Ash'em. W sumie to mam tylko ich. Chyba, że można policzyć tą białowłosą dziewczynę która czasem zagląda do naszego pokoju.
-Psst. - usłyszałem szelest w krzakach
-Ash? - zapytałem
-Nie baranie, król lew. - odparł sarkastycznym tonem
Zza krzaków wyszedł Ash. Mój przyjaciel ryś. Byliśmy bardzo ze sobą zżyci. On zawsze mi towarzyszył to w gorszych bądź lepszych chwilach. Był duży jak na rysia. Można było spokojnie na nim jeździć.
-Dlaczego się skradałeś? - zapytałem
-A dlaczego nie? - odpowiedział pytaniem
-Przecież można Ci chodzić normalnie na terenie akademii.
-No wiem. Ale stwierdziłem, że tak będzie lepiej. - odparł
-Eh. No dobrze. Cieszę się, że w końcu jesteś.
-Przepraszam, że nie miałem wcześniej czasu ale ktoś musiał pomóc w dostarczaniu potrzebnych materiałów i jedzenia. - położył się na trawie
-No wiem, ale to dziwne, że wcześniej nikt im nie pomagał tego robić. Jak oni cokolwiek tutaj przywozili?
-Oni nie, przywożono im towar tutaj ale dyrektorka posprzeczała się z takim jednym typem i od tamtego czasu nie dowożą im towaru a trzeba po niego jeździć.
-Dobra, rozumiem. - westchnąłem - Masz dzisiaj jakieś plany?
-No wiesz... może znajdę chwilę czasu dla Ciebie ale nic nie obiecuje. - powiedział
-No tak, tak jasne. Masz. - rzuciłem mu fiolkę z eliksirem
-Co to?
-Pamiętasz jak opowiadałeś mi historię o tym jak czarownica zamieniła Cię w rysia? - zapytałem
-No a co? - wstał z ziemi i spojrzał na mnie
-Niby była to zamiana na zawsze ale ona tego nie powiedziała. Jest sposób abyś chociaż na parę godzin zmienił się w człowieka i to coś leży pod twoimi łapami.
-Mikstura? Serio?
-No tak. Czytałem o tym w bibliotece.
-Haha. - Ash wybuchnął śmiechem - Czuj się, że uwierzę. Przyznaj się. Co tam wlałeś? - zapytał patrząc na mnie z ukosa.
-Ja nic. Ale nie wiem co dała tam babka od eliksirów. - uśmiechnąłem się
-Mam nadzieję, że to nie jest nic strasznego.
-Dobra nie gadaj tyle. - podszedłem do niego i zgarnąłem fiolkę z ziemi po czym otworzyłem ją i wlałem mu do pyska.
-Czekaj ale.. - nie zdążył dokończyć, bo dookoła niego unosiła się różowa chmura a on lewitował nad ziemią
Po chwili nie było go widać. Zasłaniała go różowa chmura i jasne światło dobiegające ze środka. Nagle światło to błysnęło i fala powietrza odrzuciła mnie do tyłu. Spojrzałem w stronę Ash'a. Przez moment chmura dymu go zasłaniała ale potem opadł na ziemię i widziałem go bardzo dobrze. Opierał się na kolanach i na rękach. Następnie podniósł się i stał z głową w dół. Zanim zdążyłem do niego podejść usłyszałem że ktoś biegnie w naszą stronę. Odruchowo schowałem się w krzakach. Nie widziałem nigdzie Ash'a.

Derek?

Od Alison c.d. Derek'a

Gdy Derek wybiegł z pokoju wyszłam niedługo po nim przepraszając chłopaków za kłopot. Zobaczyłam, że drzwi do mojego pokoju są otwarte. Weszłam do środka. Muszę przyznać, że bałagan który zrobili po pijaku w miarę był posprzątany. Newt siedział ubrany na łóżku.
-Cześć - powiedziałam do niego
-Cześć. - odparł.
-Nieźle się bawiliście - usiadłam koło niego
-Chyba tak.. ja niewiele pamiętam. - uśmiechnął się i podrapał ręką po głowie
-Derek pewnie też nie. - odwzajemniłam uśmiech
Newt spojrzał na mnie.
-Mam tylko jedno pytanie.
-Jakie ? - zaciekawiłam się
-Byłaś tu kiedy weszliśmy ? - zapytał
-Nie, byłam w pokoju obok.
-Mhm.. - mruknął i opuścił głowę.
Chwilkę rozmawialiśmy po czym postanowiliśmy iść do Derek'a. . Wyszliśmy przed akademię gdzie Newt zamienił się w wilka.
-Mam ich trop. - obrócił się w stronę lasu. - Wskakuj. - powiedział do mnie a ja po chwili byłam na jego grzbiecie.
Pędziliśmy w stronę miasteczka. Bynajmniej tak mi się zdawało. Newt biegł coraz szybciej i szybciej. Nagle zatrzymał się a ja prawie spadłam z jego grzbietu.
-Co jest? - zapytałam
-Ciii. - sapnął
Staliśmy w ciszy. Szum drzew przypominał trochę wodospad. Ptaki śpiewały swoje melodie, w krzakach chowały się małe zwierzątka. Newt postawił uszy.
-Schyl się ! - krzyknął a ja natychmiast się schyliłam
Obok do drzewa wbiła się strzała.
-Co jest ? - zapytałam przestraszona
-Trzymaj się mocno. - Newt zaczął znowu biec
Co chwilę obok nas przelatywały strzały.
~Newt! Co się dzieje ?! - zapytałam
~Nie mam pojęcia. Widziałaś kogoś?
~Nie !
~Wytrzymaj jeszcze trochę. Zaraz będziemy w miasteczku. - powiedział do mnie ze spokojem
~Jak ty możesz być spokojny w takiej sytuacji ? - zapytałam
Nie odpowiedział, ale wtedy zrozumiałam, że on też się boi tylko to ukrywa. Dlaczego? Czy to chodzi o mnie? Mam się dzięki temu mniej bać?
Zobaczyłam, że w oddali widać miasto.
~Newt ! Miasto ! Szyb.. - zaniemówiłam
Strzała jednego z łuczników wbiła mi się w ramie. Powoli zsuwałam się z Newt'a a obraz któy widziałam stał się cały ciemny.

Derek?

sobota, 7 maja 2016

Od Derek'a c.d. Alison

   Obudziłem się na dywanie. Od razu poczułem oznaki kaca.
-...gdzie jestem?-próbowałem wstać jednak mi nie wyszło
-U mnie.-obok mnie stanęła Alison
Potarłem ręką twarz i podniosłem się. Wtedy zdałem sobie sprawę że mam na sobie tylko bokserki.
-Czy można być bardziej zażenowanym?
Alison stała przez chwilę.
-Zawsze mogłeś nie mieć majtek i spać z Newt'em.-wyszła-ogarnijcie to.
Podszedłem do Newt'a i potrząsnąłem nim. Zaczął coś mruczeć i odwrócił się w stronę ściany.
-Nie rób mi tego.-szarpnąłem go mocniej
-Zostaw mnie księżniczko...-krzyknął przez sen
Przez chwilę zastanawiałem się nad życiorysem Newt'a, jednak odpuściłem i zacząłem się ubierać. Gdy skończyłem, otworzyłem okno, otworzyłem drzwi i wyszedłem zostawiając Newt'a z jego księżniczką. Zamykając drzwi usłyszałem śmiech Alison i jakiś osób w pokoju obok. Podszedłem do drzwi.
-Zabawiasz się beze mnie?-wszedłem
Zastałem ich siedzących na podłodze. Alison uśmiechała się tak radośnie. Tak dawno tego nie widziałem. Jednak na mój widok jej uśmiech zniknął, a na twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Chciałem przeprosić...-zacząłem-już nigdy nie zabiorę Newta'a na wspólne picie. W sumie sam też ograniczę. Nie chciałem żeby się tak to skończyło...Wiesz, chciałem żeby się zrelaksował, więc ja i...-w końcu zdałem sobie sprawę że kogoś zgubiłem-Johanna! Gdzie ona jest?!
-Nie wiem.-jedyne co odparła
Wyszedłem przepraszając. Wtedy zdałem sobie, że tak na prawdę nie mam pojęcia kim jest Alison, a raczej co przeżywa. Byłem wściekły za to że ją zaniedbałem. A na dodatek, teraz upiłem jej najbliższą osobę.
~Gdzie jesteś??-wołałem i zbiegałem na dół
Wpadłem do pokoju. Leżała na łóżku. Podbiegłem i wziąłem jej pysk w ręce. Oddychała, tylko spała. Zachciało mi się płakać. Podszedłem do okna.
Co ja wyprawiam? Miałem przestać. Miałem nie pić.
Przeczesałem palcami włosy i poszedłem umyć twarz. Spojrzałem na swoje odbicie. Wyglądałbym dość dobrze gdyby nie te blizny i siwizna. Zbyłem to i położyłem się na podłodze.


Alison??

czwartek, 5 maja 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Leżałam na łóżku patrząc w sufit. Byłam zmęczona i oczy same mi się zamykały. Myślałam o tym gdzie może włóczyć się Newt. Pewnie siedzi gdzieś z Derek'iem. Podniosłam się i westchnęłam. Zaczęłam się rozbierać i ruszyłam w stronę łazienki. Stałam w bieliźnie koło prysznica. Zastanawiałam się czy nie lepiej będzie iść do łaźni ale stwierdziłam, że prysznic też będzie doby. Odkręciłam wodę i czekałam aż zacznie lecieć ciepła. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Zaraz ! - krzyknęłam
Zarzuciłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. Uchyliłam je lekko aby najpierw zobaczyć kto stoi przed drzwiami. Był to blondyn. Kolega Tobi'ego. 
-Cześć. - powiedziałam
-Cześć. - odparł - zapomniałaś tego. - wyciągnął rękę z kieszeni w której trzymał mój pierścionek
-Oh.. Dziękuję.
-Nie ma za co. - wycofał się i spojrzał na mnie. - Wiesz jak włączyć ciepłą wodę ? - zapytał z uśmiechem
-A trzeba coś włączać ? - zaśmiałam się
Wszedł do pokoju. On i Tobi mieli taki sam więc Matt wiedział gdzie jest łazienka. 
-Spójrz. - wspiął się na szafkę i dotknął jedną z kafelek na ścianie - Ta kafelka jest innego koloru. Jak jest niebieska to leci woda zimna, a jak czerwona to woda ciepła. - spojrzał na mnie - Rozumiesz?
-Niebieska czyli woda zimna, czerwona, woda ciepła - powtórzyłam jego słowa
-Dobrze. To ja lecę. - zeskoczył z szafki - Może zajrzysz do nas później ?
-W sumie to mogę. - odparłam
Uśmiechnął się
-Miłej kąpieli.
-Dzięki. - odpowiedziałam a on obejrzał się i wyszedł. 
Teraz kiedy leciała ciepła woda, zrzuciłam z siebie szlafrok i zdjęłam bieliznę, po czym weszłam pod strumień ciepłej wody. 
Po prysznicu ubrałam się w swoją ulubioną sukienkę i długi, czarny sweter. Napisałam kartkę w razie gdyby Newt wrócił przede mną i zostawiłam ją w widocznym miejscu, po czym wyszłam. Stanęłam przed pokojem Tobi'ego i Matt'a gdy nagle usłyszałam jak ktoś idzie korytarzem. Szybko weszłam do pokoju chłopaków. 
-Tak bez pukania? - zapytał Tobi. 
-Przepraszam, ale ktoś był na korytarzu i.. się troszkę wystraszyłam.
-Nie szkodzi. 
Rozmawialiśmy o szkole i o nauczycielach którzy tutaj uczą. Nagle usłyszeliśmy trzask drzwiami w moim pokoju. 
-Co to było ? - zapytałam
-Nie wiem. Chcesz iść sprawdzić? - zapytał Tobi
-Tak. - odparłam 
Wyszliśmy od nich z pokoju. Drzwi do mojego były uchylone. Podeszłam i zajrzałam do pokoju. To co zobaczyłam.. było.. dziwne.. Odwróciłam się zaczerwieniona. 
-Kto tam jest ? - zapytał szeptem Matt
-Mój przyjaciel.. i brat. - zaśmiałam się 
-O, oni też są nowi ? - zapytał Tobi
-Tak. Ale nie chcesz ich poznać w takim stanie. - uśmiech nie znikał z mojej twarzy
Matt i Tobi weszli za mną do pokoju. Na jednym łóżku leżał Newt w samych bokserkach. Obok niego leżały lego ubrania. Derek leżał na dywanie na środku pokoju. Też w bokserkach.
-Chociaż mogli zostać w koszulach.. - westchnęłam i spojrzałam na chłopaków, Matt był lekko zaczerwieniony, widać było że przyglądał się Derek'owi.
-Przeprasza, muszę wyjść. - Matt wybełkotał i wyszedł
-Co mu się stało? - zapytałam
-Jest bi. Lubi i chłopców i dziewczyny. - odparł Tobi. - Pójdę z nim. Chyba że chcesz żebym Ci pomógł z nimi? - zapytał
-Nie, dam sobie rade. - uśmiechnęłam się - Do jutra. - pożegnałam go
-Do jutra. - odparł i wyszedł
Zaczęłam sprzątać ubrania Derek'a i Newt'a. Śmierdziało od nich tanim piwem i winem.
-Że też musieli się upić. - westchnęłam

Derek ?