~~~
Znajdowałam się w.. szczerze nie mam pojęcia co to było za miejsce. Byłam tam sama. Stałam gdzieś w środku czarnego pustkowia. Ruszyłam przed siebie. Nagle usłyszała cichy śmiech za moimi plecami. Momentalnie się odwróciłam.
-Jest tu ktoś? -zapytałam
W odpowiedzi usłyszałam znów ten okropny śmiech. Na oko obstawiam, że była to młoda dziewczynka.
-Hej. Pokaż się! -krzyknęłam
Nagle uderzyła mnie fala wiatru. Zamknęłam oczy i zastawiłam twarz rękoma, gdy przestało spojrzałam dokoła siebie. Znów usłyszałam śmiech ale tym razem był bardziej wyraźny niż wcześniej.
-Kim jesteś? - stanęłam w miejscu i zaczęłam się rozglądać
Niespodziewanie przede mną pojawił się jakiś chłopak. Znalazł się tam znikąd. Prawie upadłam na ziemię ale chłopiec zdążył złapać mnie za rękę.
-Przepraszam, że tak naglę się przed Tobą pojawiłem ale nie powinno Cię tu być.
-A możesz wyjaśnić mi najpierw co to za miejsce? -zapytałam zaciekawiona
-Coś jak świat duchów. Jesteśmy odizolowani od innych wymiarów i nie możemy się stąd ruszyć... No chyba że ma się na to sposoby. Ale mniejsza o to. Musisz iść. Natychmiast! Duchy się denerwują kiedy jakiś ktoś taki jak ty tu sobie ot tak wkracza. W ogóle.. jak ty się tu znalazłaś?
-Dobre pytanie.. nie mam pojęcia.
-Hm.. - chłopak obrócił się na pięcie i spojrzał w pustą przestrzeń przed sobą. - Kim! - zawołał po chwili namysłu
W szybkim czasie przed chłopakiem pojawiła się mała dziewczynka.
-Mamy mały problem. Ta tutaj.. -wskazał na mnie ręką
-Alison -przedstawiłam się
-Alison.. - ciągnął dalej - Nie wie skąd tu jest.. a co gorsza nie wyczuwam u niej aury ducha więc zakładam, że żyje.
-Będą źli, będą źli. - powtarzała spokojnym głosem, głosem który już skądś znam.
-Hej. Kim tak? To ty się śmiałaś cały czas kiedy tu byłam prawda? -zapytałam
-Tak, tak, to Kim, to Kim. - powiedziała
-Kim, musimy ją zaprowadzić do Nick'a. On będzie wiedział.
-Będzie wiedział, będzie wiedział.
-Alison. - spojrzał na mnie
-Tak?
-Jestem Chris. Ta mała to Kim.
Kiwnęłam głową.
-Powiedz mi co widzisz? - zapytał
-Nic, pustkę.
-Zamknij oczy i podaj mi rękę. - wyciągnął rękę w moją stronę
Zamknęłam oczy i chwyciłam go za rękę.
-Zaczekaj chwiiilkeee.. jeeszczzee. Dobra. Możesz otworzyć - powiedział i tak zrobiłam
Nagle cała pustka w której byliśmy zmieniła się w piękną łąkę. Nad nami było niebo i puszyste chmurki. Za nami był las który wyglądał znajomo.
-Jak to zrobiłeś? - zapytałam
-To dlatego, że gdy trzymasz mnie za rękę masz kontakt z tym światem. Gdy mnie puścisz masz kilka minut i w końcu znowu wszytko zniknie. Tak już jest gdy osoba która nie zginęła dostaje się do naszego świata. Nie widzi nic oprócz pustki.
-Łaał.. -westchnęłam
-Teraz chodźmy. Na szczęście do Nick'a nie daleko.
Ruszyliśmy przed siebie. Chris opowiadał mi trochę o sobie i o tym jak tu się znalazł. Muszę przyznać, że był w miarę ładny.
-Widzisz tamtą chatke? -wskazał palcem na jakiś domek - Tam mieszka Nick. On pomoże nam odesłać Cię z powrotem do żywych.
Weszliśmy do chatki. Przy stole siedział chłopak zakładam, że mniej więcej w moim wieku.
-Nick! Potrzebujemy pomocy. - stanęliśmy na środku niewielkiej chatki, patrząc na to co było w środku zakładam, że gość znał się na magii.
-Hęęę?.. - obrócił się na krześle w naszą stronę, spojrzał na mnie. - Chris.. mówiłem Ci coś o sprowadzaniu żywych do naszego świata.. Rozumiem gdybyś był w lesie albo coś ale nie w okolicach miasta.
-Tak, tak wiem. Tylko, że tym razem to ona sama się tu znalazła a nie ma pojęcia jak.
-Oo. Robi się ciekawie. Mów dalej.
-Więc.. Alison stała po środku pustki. Zauważyłem ją od razu ale nie chciałem podchodzić. - spojrzał na mnie - Kim biegała i śmiała się z niej. W końcu postanowiłem się jej przyjrzeć, stanąłem przed nią ale nie wyczułem od niej żadnej aury, wtedy już wiedziałem, że jest od żywych ale nie wiedziałem co tu robi więc postanowiłem się jej ukazać.
-Podejdź. - powiedział do mnie. - No rusz się, nie mamy dużo czasu. Oni szybko się połapią.
-Oni? Czyli kto? - zapytałam
-Rada.
-Daj mi rękę złotko. - Nick złapał mnie za rękę i szybko zrobił lekkie nacięcie nożem.
Z ręki zaczęła lecieć mi krew, Nick nadstawił jakiś pojemniczek do którego spływała moja krew. Następnie owinął mi rękę szmatką a do pojemnika dorzucał jakieś prochy i bóg wie co. Potem wlał do wszytko do dużego naczynia i mieszał przez moment, gdy było gotowe nabrał do małej miseczki i to wypił. Jego oczy w momencie stały się białe, Nick zaczął szeptać coś pod nosem. Trwało to chwilę gdy nagle wrócił do swojej formy.
-Jest źle, baardzo, baardzo źle. - spojrzał na nas i w chwili gdy skończył mówić, rozległo się głośne pukanie do drzwi.
-Nick ! Otwieraj, wiemy co tam chowasz. - rozległy się głosy za ścianą
-Alison, wyjdź tymi drzwiami - wskazał na niewielkie drzwi zastawione jakimś materiałem. - zaraz za nimi jest budynek w którym znajduje się lustro. Musisz go dotknąć. Musisz! To jedyne wyjście.
-Nick czy ty mówisz o TYM lustrze ?! - zapytał zszokowany Chris
-Tak, TYM lustrze.
-Zwariowałeś... Nick ty zwariowałeś.
-To jedyny sposób żeby wróciła.
-Nick otwieraj!! - krzyczeli Ci za drzwiami
-Nick ale ona..
-Tak wiem.
Nagle drzwi zostały wyważone. Do środka dostali się członkowie rady. Zaczęłam uciekać. Wbiegłam do budynku o którym mówił Nick i zatrzasnęłam za sobą drzwi. W środku budynku nie było prawie nic.. no prawie. Sterta jakichś magicznych dziadostw leżała tutaj bezczynnie. Szłam przed siebie mijając różne pomniki aż w końcu dostrzegłam lustro. O dziwo nie było zakurzone. Chciałam przejechać po nim palcem gdy przypomniała mi się rozmowa chłopców.. Czy coś może mi się stać gdy go dotknę? Według Nick'a to jedyne wyjście abym mogła wrócić. No cóż.. Przyłożyłam rękę do lustra i nagle moja dłoń przeszła na drugą stronę szkła. To coś mnie wsysało. Dłoń, ręką i reszta mojego ciała znajdowała się po drugiej stronie. Byłam w jakimś tunelu na końcu którego świeciło światło. Szłam w tamtą stronę zasłaniając rękoma oślepiające promienie. Nagle straciłam przytomność..
Obudziłam się w znajomym miejscu. Leżałam na podłodze w jednej z sal w szpitalu akademii. Podniosłam się z ziemi. Na krześle siedział Newt i był oparty o łóżko na którym ktoś leżał. Najwidoczniej spał bo mnie nie usłyszał. Powoli odkryłam prześcieradło którym był ktoś przykryty.
Zamurowało mnie.. Osobą która leżała na łóżku byłam ja...
Derek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz