poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Derek'a c.d. Matt'a

Dzień był wyjątkowo zimny jak na początek jesieni, więc wychodząc z pokoju wziąłem dodatkowo płaszcz i szalik.
~Od kiedy jest ci tak zimno?- Johanna 
Nie odpowiedziałem i ruszyłem w stronę. Zatrzymałem się dopiero na drodze prowadzącej do murów. Stałem tam i czekałem na Johannę. Lecz nawet gdy się pojawiła nie ruszyłem.
~O co chodzi?
Spojrzałem na nią.
-O nic. Lubię to miejsce. 
Rozejrzała się wokół.
-Będę szła przodem.
Gdy oddaliła się na tyle że jej nie widziałem, dopiero wtedy zacząłem za nią iść. Nie wiem czemu to robiłem. Poprawiłem szalik i zacząłem biec za jej sylwetką. Wtedy poczułem silny poryw wiatru od zachodu. Spojrzałem w tą stronę. Kilkaset metrów od nas wznosiła się ogromna chmura różowego pyłu. Spojrzałem w stronę Joahhany. Zaczęła biec w moją stronę. Po chwili była obok. Wskoczyłem na jej grzbiet. Po kilku sekundach byliśmy obok. Wtedy chmura zaczęła opadać ukazując chłopaka. Położyłem rękę na rękojeści noża i podszedłem do niego. Miał głowę zwróconą do ziemi prze co nie widziałem jego twarzy. Cały się trząsł. Dopiero wtedy dotarło do mnie że jest nagi. Ukląkłem obok.
-Może chcesz płaszcz?
Dopiero wtedy na mnie spojrzał. Jego oczy były prawie tak ciemne jak włosy. 
-Zimno...-chłopak nie odrywał ode mnie wzroku
Zacząłem ściągać płaszcz gdy nagle Johanna skoczyła w stronę krzaków. po chwili szamotaniny wróciła z kolejnym chłopakiem w pysku. Rzuciła go po moje nogi i odeszła. oboje spojrzeli po sobie.
-To co? Powie mi ktoś o co chodzi?-podałem płaszcz ciemnookiemu.
-Jestem Matt...a to Ash.-chłopak pokazał na nowego właściciela mojego płaszcza.-on przeszedł przemianę, a ja...spanikowałem.
Pomogłem im wstać. 
-Miło mi. Jestem Derek, a ta urocza istota-spojrzałem w stronę kota-to Johanna, moja towarzyszka życia.
Spojrzałem na Matt'a.
-Czy zechciałbyś mnie oprowadzić? A ty Johanno, mogłabyś odprowadzić Ash'a, jeśli wolno?- Ash skinął. 
Przez chwilę patrzyłem jak Johanna i Ash idą w stronę Akadami.
-Więc zostaliśmy sami. Czy zechciałbyś mnie oprowadzić?

Matt??
:>


sobota, 14 maja 2016

Od Derek'a c.d. Alison

~Wstawaj.-Johanna szturchnięciem obudziła mnie ze snu
-O co chodzi?-powoli wstałem z podłogi
~Chyba stało się coś złego.
-Od kiedy masz dar przewidywania przyszłości?
~Słyszałam wycie Newt'a.
-Newt jest wilkiem.  On często wyje.
~Twoje ludzkie uszy nie rozróżniają częstotliwości.  To było przerażenia.
Spojrzałem na nią z powątpiewaniem. Jednak z rezygnacją podszedłem do drzwi.
-Skoro tak uważasz...
Nie odpowiedziała tylko wyszła przez drzwi. Podążyłem za nią. Zacząłem przyglądać się mijanym korytarzom. Było tam kilka obrazów, lecz tylko jeden przykuł moją uwagę. Przedstawiał coś w rodzaju komiksu. Na pierwszym był centaur i elfka. Stali obok siebie. Na drugim był przedstawiony ich ślub w lesie.
-Czy ja oszalałem??-pomyślałem patrząc na trzeci obrazek.
Była na nim ta sama para trzymająca w ramionach kilkuletniego chłopca o kruczoczarnych włosach. Na czwartej były już cztery postacie. Chłopak miał około dziesięciu lat jego twarz była mieszanką przerażenia i smutku, obok stała dziewczynka może trzy-cztery lata młodsza. Miała przepaskę na oczach.  Za nimi stał mężczyzna. Jego twarz była zamazana. W cieniu stała elfka. Jej ciało było pełne sztyletów. Ostatni obrazek przedstawiał jakieś wydarzenie. Nie potrafiłem stwierdzić ile tam było postaci. Na pierwszym planie był ten sam chłopka tylko o wiele straszy. Wokół niego była czwórka dzieci. Nad nimi stała dziewczyna o białych włosach, przez które nie było widać twarzy, choć dokładnie wiedziałem kim jest. Z tyłu stał chłopak którego ostatnio widziałem. Wszyscy stali obok ciała czegoś niebieskiego. Z ust wyrwał mi się cichy krzyk. Teraz rozpoznałem ciało. Była to Johanna, z włócznią w środku klatki piersiowej. Za jej ciałem stało coś podobnego do demona. Dopiero po chwili rozpoznałem tę postać.
-Newt...
~Co Newt?-obok stanęła Johanna.
Odwróciłem się w jej stronę. Przez chwilę przypatrywała się w milczeniu. Po chwili spojrzała na mnie.
~Zabić lustrzane odbicie.
~Co to znaczy?
-Skąd mam wiedzieć? Tak pisze na obrazie.
~Gdzie?
~Między nogami dzieci.
Przyjrzałem się. Rzeczywiście.
Spojrzeliśmy po sobie. Żadne z nas nie odpowiedziało. Po chwili Johanna odeszła.
~Czas poszukać Newt'a.
Bez odpowiedzi poszedłem za nią. Nawet nie chciałem się rozglądać. Szedłem z wzrokiem wbitym w ziemię. Gdy wyszliśmy,Johanna od razu pognała w stronę lasu. Po kilkunastu minutach włuczenia się po lesie w końcu ich znalazła. Newta'a mającego na rękach Alison z wbitą strzałą w ramię. Oboje spojrzeli na nas.
-Pomocy...-Alison wstała w moją stronę jednak nie zdążyła dojść, gdyż straciła przytomność. Zdążyłem ją złapać.
-Przyda nam się magia.-powiedziałem i z Alison na rękach zaczęliśmy biec w stronę akademii.


Alison? ?

wtorek, 10 maja 2016

Od Matt'a do Derek'a

Przechadzałem się wzdłuż murów akademii. Podobało mi się to miejsce. Cieszę się, że jestem tu razem z Tobim i Ash'em. W sumie to mam tylko ich. Chyba, że można policzyć tą białowłosą dziewczynę która czasem zagląda do naszego pokoju.
-Psst. - usłyszałem szelest w krzakach
-Ash? - zapytałem
-Nie baranie, król lew. - odparł sarkastycznym tonem
Zza krzaków wyszedł Ash. Mój przyjaciel ryś. Byliśmy bardzo ze sobą zżyci. On zawsze mi towarzyszył to w gorszych bądź lepszych chwilach. Był duży jak na rysia. Można było spokojnie na nim jeździć.
-Dlaczego się skradałeś? - zapytałem
-A dlaczego nie? - odpowiedział pytaniem
-Przecież można Ci chodzić normalnie na terenie akademii.
-No wiem. Ale stwierdziłem, że tak będzie lepiej. - odparł
-Eh. No dobrze. Cieszę się, że w końcu jesteś.
-Przepraszam, że nie miałem wcześniej czasu ale ktoś musiał pomóc w dostarczaniu potrzebnych materiałów i jedzenia. - położył się na trawie
-No wiem, ale to dziwne, że wcześniej nikt im nie pomagał tego robić. Jak oni cokolwiek tutaj przywozili?
-Oni nie, przywożono im towar tutaj ale dyrektorka posprzeczała się z takim jednym typem i od tamtego czasu nie dowożą im towaru a trzeba po niego jeździć.
-Dobra, rozumiem. - westchnąłem - Masz dzisiaj jakieś plany?
-No wiesz... może znajdę chwilę czasu dla Ciebie ale nic nie obiecuje. - powiedział
-No tak, tak jasne. Masz. - rzuciłem mu fiolkę z eliksirem
-Co to?
-Pamiętasz jak opowiadałeś mi historię o tym jak czarownica zamieniła Cię w rysia? - zapytałem
-No a co? - wstał z ziemi i spojrzał na mnie
-Niby była to zamiana na zawsze ale ona tego nie powiedziała. Jest sposób abyś chociaż na parę godzin zmienił się w człowieka i to coś leży pod twoimi łapami.
-Mikstura? Serio?
-No tak. Czytałem o tym w bibliotece.
-Haha. - Ash wybuchnął śmiechem - Czuj się, że uwierzę. Przyznaj się. Co tam wlałeś? - zapytał patrząc na mnie z ukosa.
-Ja nic. Ale nie wiem co dała tam babka od eliksirów. - uśmiechnąłem się
-Mam nadzieję, że to nie jest nic strasznego.
-Dobra nie gadaj tyle. - podszedłem do niego i zgarnąłem fiolkę z ziemi po czym otworzyłem ją i wlałem mu do pyska.
-Czekaj ale.. - nie zdążył dokończyć, bo dookoła niego unosiła się różowa chmura a on lewitował nad ziemią
Po chwili nie było go widać. Zasłaniała go różowa chmura i jasne światło dobiegające ze środka. Nagle światło to błysnęło i fala powietrza odrzuciła mnie do tyłu. Spojrzałem w stronę Ash'a. Przez moment chmura dymu go zasłaniała ale potem opadł na ziemię i widziałem go bardzo dobrze. Opierał się na kolanach i na rękach. Następnie podniósł się i stał z głową w dół. Zanim zdążyłem do niego podejść usłyszałem że ktoś biegnie w naszą stronę. Odruchowo schowałem się w krzakach. Nie widziałem nigdzie Ash'a.

Derek?

Od Alison c.d. Derek'a

Gdy Derek wybiegł z pokoju wyszłam niedługo po nim przepraszając chłopaków za kłopot. Zobaczyłam, że drzwi do mojego pokoju są otwarte. Weszłam do środka. Muszę przyznać, że bałagan który zrobili po pijaku w miarę był posprzątany. Newt siedział ubrany na łóżku.
-Cześć - powiedziałam do niego
-Cześć. - odparł.
-Nieźle się bawiliście - usiadłam koło niego
-Chyba tak.. ja niewiele pamiętam. - uśmiechnął się i podrapał ręką po głowie
-Derek pewnie też nie. - odwzajemniłam uśmiech
Newt spojrzał na mnie.
-Mam tylko jedno pytanie.
-Jakie ? - zaciekawiłam się
-Byłaś tu kiedy weszliśmy ? - zapytał
-Nie, byłam w pokoju obok.
-Mhm.. - mruknął i opuścił głowę.
Chwilkę rozmawialiśmy po czym postanowiliśmy iść do Derek'a. . Wyszliśmy przed akademię gdzie Newt zamienił się w wilka.
-Mam ich trop. - obrócił się w stronę lasu. - Wskakuj. - powiedział do mnie a ja po chwili byłam na jego grzbiecie.
Pędziliśmy w stronę miasteczka. Bynajmniej tak mi się zdawało. Newt biegł coraz szybciej i szybciej. Nagle zatrzymał się a ja prawie spadłam z jego grzbietu.
-Co jest? - zapytałam
-Ciii. - sapnął
Staliśmy w ciszy. Szum drzew przypominał trochę wodospad. Ptaki śpiewały swoje melodie, w krzakach chowały się małe zwierzątka. Newt postawił uszy.
-Schyl się ! - krzyknął a ja natychmiast się schyliłam
Obok do drzewa wbiła się strzała.
-Co jest ? - zapytałam przestraszona
-Trzymaj się mocno. - Newt zaczął znowu biec
Co chwilę obok nas przelatywały strzały.
~Newt! Co się dzieje ?! - zapytałam
~Nie mam pojęcia. Widziałaś kogoś?
~Nie !
~Wytrzymaj jeszcze trochę. Zaraz będziemy w miasteczku. - powiedział do mnie ze spokojem
~Jak ty możesz być spokojny w takiej sytuacji ? - zapytałam
Nie odpowiedział, ale wtedy zrozumiałam, że on też się boi tylko to ukrywa. Dlaczego? Czy to chodzi o mnie? Mam się dzięki temu mniej bać?
Zobaczyłam, że w oddali widać miasto.
~Newt ! Miasto ! Szyb.. - zaniemówiłam
Strzała jednego z łuczników wbiła mi się w ramie. Powoli zsuwałam się z Newt'a a obraz któy widziałam stał się cały ciemny.

Derek?

sobota, 7 maja 2016

Od Derek'a c.d. Alison

   Obudziłem się na dywanie. Od razu poczułem oznaki kaca.
-...gdzie jestem?-próbowałem wstać jednak mi nie wyszło
-U mnie.-obok mnie stanęła Alison
Potarłem ręką twarz i podniosłem się. Wtedy zdałem sobie sprawę że mam na sobie tylko bokserki.
-Czy można być bardziej zażenowanym?
Alison stała przez chwilę.
-Zawsze mogłeś nie mieć majtek i spać z Newt'em.-wyszła-ogarnijcie to.
Podszedłem do Newt'a i potrząsnąłem nim. Zaczął coś mruczeć i odwrócił się w stronę ściany.
-Nie rób mi tego.-szarpnąłem go mocniej
-Zostaw mnie księżniczko...-krzyknął przez sen
Przez chwilę zastanawiałem się nad życiorysem Newt'a, jednak odpuściłem i zacząłem się ubierać. Gdy skończyłem, otworzyłem okno, otworzyłem drzwi i wyszedłem zostawiając Newt'a z jego księżniczką. Zamykając drzwi usłyszałem śmiech Alison i jakiś osób w pokoju obok. Podszedłem do drzwi.
-Zabawiasz się beze mnie?-wszedłem
Zastałem ich siedzących na podłodze. Alison uśmiechała się tak radośnie. Tak dawno tego nie widziałem. Jednak na mój widok jej uśmiech zniknął, a na twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Chciałem przeprosić...-zacząłem-już nigdy nie zabiorę Newta'a na wspólne picie. W sumie sam też ograniczę. Nie chciałem żeby się tak to skończyło...Wiesz, chciałem żeby się zrelaksował, więc ja i...-w końcu zdałem sobie sprawę że kogoś zgubiłem-Johanna! Gdzie ona jest?!
-Nie wiem.-jedyne co odparła
Wyszedłem przepraszając. Wtedy zdałem sobie, że tak na prawdę nie mam pojęcia kim jest Alison, a raczej co przeżywa. Byłem wściekły za to że ją zaniedbałem. A na dodatek, teraz upiłem jej najbliższą osobę.
~Gdzie jesteś??-wołałem i zbiegałem na dół
Wpadłem do pokoju. Leżała na łóżku. Podbiegłem i wziąłem jej pysk w ręce. Oddychała, tylko spała. Zachciało mi się płakać. Podszedłem do okna.
Co ja wyprawiam? Miałem przestać. Miałem nie pić.
Przeczesałem palcami włosy i poszedłem umyć twarz. Spojrzałem na swoje odbicie. Wyglądałbym dość dobrze gdyby nie te blizny i siwizna. Zbyłem to i położyłem się na podłodze.


Alison??

czwartek, 5 maja 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Leżałam na łóżku patrząc w sufit. Byłam zmęczona i oczy same mi się zamykały. Myślałam o tym gdzie może włóczyć się Newt. Pewnie siedzi gdzieś z Derek'iem. Podniosłam się i westchnęłam. Zaczęłam się rozbierać i ruszyłam w stronę łazienki. Stałam w bieliźnie koło prysznica. Zastanawiałam się czy nie lepiej będzie iść do łaźni ale stwierdziłam, że prysznic też będzie doby. Odkręciłam wodę i czekałam aż zacznie lecieć ciepła. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Zaraz ! - krzyknęłam
Zarzuciłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. Uchyliłam je lekko aby najpierw zobaczyć kto stoi przed drzwiami. Był to blondyn. Kolega Tobi'ego. 
-Cześć. - powiedziałam
-Cześć. - odparł - zapomniałaś tego. - wyciągnął rękę z kieszeni w której trzymał mój pierścionek
-Oh.. Dziękuję.
-Nie ma za co. - wycofał się i spojrzał na mnie. - Wiesz jak włączyć ciepłą wodę ? - zapytał z uśmiechem
-A trzeba coś włączać ? - zaśmiałam się
Wszedł do pokoju. On i Tobi mieli taki sam więc Matt wiedział gdzie jest łazienka. 
-Spójrz. - wspiął się na szafkę i dotknął jedną z kafelek na ścianie - Ta kafelka jest innego koloru. Jak jest niebieska to leci woda zimna, a jak czerwona to woda ciepła. - spojrzał na mnie - Rozumiesz?
-Niebieska czyli woda zimna, czerwona, woda ciepła - powtórzyłam jego słowa
-Dobrze. To ja lecę. - zeskoczył z szafki - Może zajrzysz do nas później ?
-W sumie to mogę. - odparłam
Uśmiechnął się
-Miłej kąpieli.
-Dzięki. - odpowiedziałam a on obejrzał się i wyszedł. 
Teraz kiedy leciała ciepła woda, zrzuciłam z siebie szlafrok i zdjęłam bieliznę, po czym weszłam pod strumień ciepłej wody. 
Po prysznicu ubrałam się w swoją ulubioną sukienkę i długi, czarny sweter. Napisałam kartkę w razie gdyby Newt wrócił przede mną i zostawiłam ją w widocznym miejscu, po czym wyszłam. Stanęłam przed pokojem Tobi'ego i Matt'a gdy nagle usłyszałam jak ktoś idzie korytarzem. Szybko weszłam do pokoju chłopaków. 
-Tak bez pukania? - zapytał Tobi. 
-Przepraszam, ale ktoś był na korytarzu i.. się troszkę wystraszyłam.
-Nie szkodzi. 
Rozmawialiśmy o szkole i o nauczycielach którzy tutaj uczą. Nagle usłyszeliśmy trzask drzwiami w moim pokoju. 
-Co to było ? - zapytałam
-Nie wiem. Chcesz iść sprawdzić? - zapytał Tobi
-Tak. - odparłam 
Wyszliśmy od nich z pokoju. Drzwi do mojego były uchylone. Podeszłam i zajrzałam do pokoju. To co zobaczyłam.. było.. dziwne.. Odwróciłam się zaczerwieniona. 
-Kto tam jest ? - zapytał szeptem Matt
-Mój przyjaciel.. i brat. - zaśmiałam się 
-O, oni też są nowi ? - zapytał Tobi
-Tak. Ale nie chcesz ich poznać w takim stanie. - uśmiech nie znikał z mojej twarzy
Matt i Tobi weszli za mną do pokoju. Na jednym łóżku leżał Newt w samych bokserkach. Obok niego leżały lego ubrania. Derek leżał na dywanie na środku pokoju. Też w bokserkach.
-Chociaż mogli zostać w koszulach.. - westchnęłam i spojrzałam na chłopaków, Matt był lekko zaczerwieniony, widać było że przyglądał się Derek'owi.
-Przeprasza, muszę wyjść. - Matt wybełkotał i wyszedł
-Co mu się stało? - zapytałam
-Jest bi. Lubi i chłopców i dziewczyny. - odparł Tobi. - Pójdę z nim. Chyba że chcesz żebym Ci pomógł z nimi? - zapytał
-Nie, dam sobie rade. - uśmiechnęłam się - Do jutra. - pożegnałam go
-Do jutra. - odparł i wyszedł
Zaczęłam sprzątać ubrania Derek'a i Newt'a. Śmierdziało od nich tanim piwem i winem.
-Że też musieli się upić. - westchnęłam

Derek ?

środa, 27 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Dochodził wieczór gdy obudziła mnie Johanna, która zepchnęła mnie z łóżka. Uderzyłem o podłogę i leżałem tam jeszcze kilka minut. Podniosłem się rozmasowując ramię.
-Mogłabyś być bardziej delikatna.
~Jeszcze czego? Ty nie byłeś delikatny kiedy wbijałeś nogi w mój brzuch.
~Przepraszam. Mów mi takie rzeczy a nie siedzisz cicho.
Wydała dźwięk który od biedy można nazwać prychnięciem. nagle wstała. Wokół niej pojawiła się mgła.
~Zaczyna się.-powiedziała
Jej futro zrobiło się białe a po chwili była tak jasna że nie mogłem na nią spojrzeć. Gdy wreszcie trochę przygasał była już tą dziewczyną, którą spotkałem trzy lata temu. Podbiegłem, podniosłem i przytuliłem.
-Tak tęskniłem za tym ciałem.
Przytuliła mnie.
-Ja też. O wiele milej się przytula.-postawiłem ją na ziemi.
-Chodźmy. Trzeba się rozejrzeć.-powiedziałem i zacząłem iść w stronę drzwi
Chwyciła mnie za rękę.
-Zostańmy. Tak rzadko mogę położyć się jako człowiek
Położyliśmy się w łóżku.
-Masz kilka godzin. Tak chcesz je spędzić?
Pocałowała mnie.
-Właśnie tak.

~Kilka godzin później~

-Chyba nici z naszego spaceru. -szepnąłem gdy leżeliśmy obok siebie.
-Bywa.-uśmiechnęła się do mnie.
Była już noc. Johanna wstała. W świetle księżyca była jeszcze piękniejsza. Odwróciła się do mnie.
-Tak strasznie chciałabym zostać w tej postaci.
-Ile nam zostało?
-Nie wiem. Kilkanaście minut.
Wstałem.
-Więc nie marnujmy ich.-wziąłem ją za rękę.
Wybiegliśmy przez drzwi. Po kilku minutach kluczenia po budynku w końcu wyszliśmy na dwór. Wbiegliśmy do lasu, cały czas się śmiejąc. Po chwili znaleźliśmy polankę którą oświetlało światło słońca. Zatrzymaliśmy się a ja uklęknąłem przed nią.
-Co trzeba zrobić żebyś mogła zostać w tej postaci?
-Poświecić czystą duszę, albo zabić demona.
-Wybieram duszę. Zabiję dziecko...-powiedziałem chłodno
Po jej twarzy przebiegło zaskoczenie, jednak po chwili powiedziała.
-Z chęcią ci pomogę. Zabijemy nieuleczalnie chorego. A jeśli się nie uda, zabijemy wszystkie dzieci w okolicy.
Uśmiechnąłem się do niej.
-Dla tego jesteśmy dla siebie stworzeni.
Uklęknęła obok mnie i pocałowała w policzek. Przez chwilę siedzieliśmy na trawie. Spojrzałem na nią. Nagle zaczęła błyszczeć.
-Będę tęsknił za tą twarzą.-pocałowałem ją odsunąłem się.
Po chwili znów była kotem. Podszedłem i wskoczyłem na jej grzbiet.
-Może teraz pozwiedzamy?
Nie odpowiedziała tylko ruszyła w głąb lasu. Nagle zatrzymała się i uniosła głowę.
~Ktoś idzie
Przez chwilę stała bez ruchu.
~To Newt.
Zszedłem i ruszyłem w kierunku w którym patrzyła Johanna. Przez pewien czas trzymała się z tyłu jednak w pewnym momencie wybiegła przede mnie i skoczyła na chłopaka.
-Też się cieszę na twój widok.-Newt pogłaskał ją po głowie
-Niebezpiecznie jest się włóczyć samemu po lesie w nocy.-stanąłem obok Johanny
-Nie przesadzaj. Ten las jest ogrodzony.
-Gdyby nie to że ma kilka hektarów.-rozejrzałem się dookoła
Chłopak uśmiechnął się.
-Czy ty kiedyś przestaniesz być taki sztywny?
-Raczej nie.-burknąłem
Newt wstał i otrzepał się.
-Idziemy poszukać Alison?
Newt przytaknął.



Alison??



sobota, 23 kwietnia 2016

Od Alison c.d. Derek'a

-Dobranoc - powiedziałam do Derek'a który wychodził z pokoju
Leżałam chwilę na łóżku. Torby z naszymi rzeczami leżały w kącie i jakoś ani mi, ani Newt'owi nie chciało się brać za rozpakowanie ich.
-Neewwt - szepnęłam
Cisza.
-Neeewtt ! - szepnęłam głośniej
Cisza. Newt zasnął. Nie dziwie mu się. W końcu to on i Johanna biegli a ja tylko siedziałam. Mimo iż zbliżało się południe również byłam senna. Ale nie mogłam tak zmarnować dnia. Wstałam z łóżka i zaczęłam wypakowywać moje ubrania. Włożyłam je do szafy. Został łuk i sztylet.
-Gdzie by to... wiem. - szeptałam pod nosem
Łuk i strzały schowałam głęboko do szafki. Sztylet schowałam za książkami na półce. Gdy już wszystko rozpakowałam spojrzałam na Newt'a. Spał jak zabity. Postanowiłam pozwiedzać. Oczywiście nie wzięłam mapy bo po co. Najwyżej się zgubię.
Zeszłam po schodach i wyszłam przed Akademię, koło bramy przy której stał ten sam gościu z którym niedawno rozmawialiśmy.
-Hej, co ty tu robisz? - zapytał zaciekawiony
-Zwiedzam - odparłam
-Bez mapy?
-Nie potrzebuje jej - uśmiechnęłam się do niego
-Tylko się nie zgub - odwrócił wzrok i spojrzał przed bramę
Stanęłam i patrzyłam się na ten duży budynek którym była Akademia.
-Zgaduję że to jest plac główny. - mruczałam pod nosem
Stałam przed dużą fontanną. Nie było tu dużo osób ale każdy kogo mijałam patrzył na mnie podejrzliwie. Jakbym coś zrobiła. Coś złego. Olałam to i zwiedzałam dalej. Muszę przyznać że jest tu sporo ciekawych rzeczy. Będę miała co pokazywać Newt'owi.
Usiadłam na ławce w ogrodzie. Słońce przedzierało się przez liście drzew rosnących dookoła. Zamknęłam oczy.
Czułam się prawie tak jak w domu. Będzie mi go brakować. Byłam zmęczona. Zasnęłam.

~~~

-Hej. - ktoś potrząsnął mnie za ramie - Wszystko dobrze ? - zapytał czyjś głos
Otworzyłam oczy. Słońce nie świeciło już tak jak wcześniej. Teraz zachodziło. W ogrodzie o tej porze było ślicznie. Wszystko mieniło się w kolorach zachodu słońca.
-Uff.. - odetchnął - Już myślałem, że się nie obudzisz. - uśmiechnął się
Nade mną stał chłopak. Chyba w moim wieku. Miał czerwone włosy i był dość wysoki. Przez moment patrzyłam się w jego oczy bez żadnej odpowiedzi.
-Oh. - otrzęsłam się - Przepraszam - odparłam
-Nic się nie stało. Mogę - spojrzał na ławkę
-Tak, tak. - odpowiedziałam
-Jestem Tobi, miło mi poznać panią śpiącą królewnę. - uśmiechnął się do mnie
-Wolę Alison, ale śpiąca królewna też brzmi ładnie.
Rozmawialiśmy chwilę. Dowiedziałam się że ma pokój ze swoim przyjacielem zaraz obok mnie i Newt'a. Są tutaj od dwóch tygodni. Poszliśmy do karczmy a potem wróciliśmy do pokoi.
-Dziękuję za dobrze spędzony czas - odparł na pożegnanie. - Do jutra !
-Do jutra ! - powiedziałam i weszłam do swojego pokoju a on do swojego.
Rozejrzałam się po pokoju. Nie było Newt'a.
-Gdzie on może być..
Zajrzałam do łazienki ale tam też go nie było. Usiadłam na łóżku. Na poduszce miałam kartkę z napisem ; ,,Za niedługo wrócę,,
Wstałam i wyszłam z pokoju. Moja podświadomość twierdziła że Newt mógłby być w pokoju obok. Wyszłam z pokoju i stanęłam przed drzwiami, właśnie miałam pukać gdy drzwi nagle się otworzyły a w progu stał Tobi.
-O cześć - powiedział - Co Cię do nas sprowadza?
-Chciałam zobaczyć czy nie ma tu mojego przyjaciela - odparłam
-Nie, nie ma go. - rzekł chłopak
-To nie przeszkadzam. - powiedziałam i odwróciłam się
-Zaczekaj ! Może chcesz zostać ? - zapytał - Kawę? Herbatę?
-Nie chcę wam przeszkadzać - odparłam ale mimo to on zaciągnął mnie do pokoju.
W środku było czysto. Mieli taki sam pokój jak ja i Newt. Przy stoliku siedział jakiś blondyn.
-To mój przyjaciel Matt. - odparł Tobi
Chwilę posiedziałam u nich w pokoju po czym wróciłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam zasypiać.

Derek.?
Słuchanie Gospela nie pomaga w pisaniu ;-;

czwartek, 21 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Przez pierwsze godziny cały czas biegliśmy. Jednak potem zacząłem słyszeć sapanie Newt'a. Mimo tego że starał się z całych sił, nie był w stanie dorównać Johannie.
~Zwolnij trochę, bo się chłopak zamęczy.
Powoli zwalniała do truchtu. Po kilkudziesięciu minutach zaczęła zwalniać.
~Czemu zwalniasz?
~Nie masz takiego słuchu. On mruczał że zaraz padnie.
Johanna zwolniła a ja zeskoczyłem.
-Musimy się zatrzymać. Johanna ledwie żyje.-Zaczęła dyszeć
Po chwili siedzieliśmy kilkanaście metrów od drogi.
-Czemu się ukrywamy?-w głosie Alison było słychać podejrzenia
-Ostatnim razem Johanna przykuwała za bardzo uwagę.-wyjaśniłem
-Nie rozumiem. Czemu Newt może zmieniać postać bez wahania a Johanna nie?
-Bo to klątwa. Zabrała jej człowieczeństwo. żeby móc zamienić się w człowieka potrzebuje dużo energii. Tylko wtedy może odzyskać choć na chwilę swoje człowieczeństwo. Jednak jest to bardzo wyczerpujące, więc może się zmienić tylko na kilka godzin.
-Oh, dobrze.-Alison była zdziwiona
Spojrzałem jej w oczy. Przez chwilę zastanawiała się nad słowami po czym powiedziała patrząc na Johann'ę.
-Nie chcę stracić swojego człowieczeństwa...
Przez resztę postoju nikt się nie odzywał. Gdy zaczęliśmy się pakować, zaproponowałem żeby tym razem Alison pojechała ze mną. Prze chwilę się wahali, jednak w końcu Alison siedziała na grzbiecie Johanny a Newt wiózł bagaże. Teraz biegliśmy zdecydowanie szybciej. późnym wieczorem schroniliśmy się w głębi lasu. Nie rozpalałem ogniska.
-Czemu się ukrywamy?-Teraz Alison była zirytowana
-Bo to nie jest zbyt bezpieczne miejsce. lepiej żeby nikt nie wiedział że tu jesteśmy.
-Przecież umiem o siebie zadbać.
-Ja też, ale to co tu się czai jest zbyt potężne.
Nie odpowiedziała. Przytuliła się do Newt'a który tylko przytaknął na znak że będzie czuwał. Tak jak się spodziewałem nie wytrzymał nawet dwóch godzin. Spali skuleni razem.
-Najpierw ja. Ty idź spać. Później cię obudzę.
-Obiecuję.
Johanna położyła się obok i po chwili już spała. Czuwałem do rana. Co dziwne było spokojnie. Całą noc spędziłem na ruszeniu do boju przy każdym szmerze.  Gdy zaczęło wschodzić słońce obudziłem  Johannę.
-Twoja zmiana.
Spojrzał gniewnie na mnie, po czym poszła rozprostować łapy. Zacząłem się pakować. Wtedy lekko poruszyłem Newt'a który objął Alison, a ta przytuliła się do niego. Poczułem ukłucie zazdrości, ale się powstrzymałem i nie obudziłem ich. Gdy spakowałem się, przyszła Johanna z kilkoma zającami.
-Dzięki.-oprawiłem je, a Johanna zjadła ich wnętrzności.
Zacząłem je piec, a wtedy obudziła się Alison i Newt. Gdy zorientowali się że ich obserwuje, odsunęli się od siebie jak oparzeni. Nie odpowiedziałem tylko podałem im gryzonie. Po kilkunastu minutach jechaliśmy dalej. Dopiero teraz poczułem jak to jest zarwać całą noc. momentalnie poczułem zmęczenie. Przywiązałem się liną do siodła. Biegliśmy od świtu do późnego popołudnia. Wtedy się obudziłem. Johanna szła a obok truchtał Newt z Alison na grzbiecie. Nie odpowiedziałem. Wieczorem dostrzegliśmy budynek.
-Jedziemy całą noc i odpoczywamy tam czy robimy postój?-zapytałem
Alison spojrzała na Newt'a.
-Jedziemy.
Ruszyliśmy więc truchtem.
~

Późnym rankiem byliśmy pod bramą. W tym czasie Alison zdążyła przesiąść się na Johannę. Znów przywitał nas ten sam, dziwny chłopak.
-Jestem z powrotem z siostrą.-odparłem gdy zaczął otwierać bramę.
-Widzę. -odburknął-Zaczekajcie tu.-zniknął
Czekaliśmy kilkanaście minut. Wtedy tak samo jak ostatnim razem znikąd pojawiła się dyrektorka.
-Już nie mogłam się doczekać was.-spojrzała na Newt'a w postaci człowieka i zmieniła wyraz twarzy-ale widzę że bardziej przyda wam się odpoczynek.
Tuz obok pojawił się chłopka starszy ode mnie może z trzy lata.
-Nino, zaprowadź ich do ich pokoi.
Chłopak skinął i gestem kazał za sobą iść. Cały czas patrzył bez siebie, tak jakby takich jak my widywał codziennie. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodów pokazał mi mój pokój. Chciałem pójść i położyć się jednak musiałem sprawdzić czy Alison i Newt będą bezpieczni. Chłopak lekko ruszył ustami, jak gdyby chciał coś powiedzieć lecz zrezygnował i zaprowadził nas na drugie piętro. Wskazał drzwi.
-Proszę.-przytaknął-Dyrektorka oczekuję cię jutro u siebie w gabinecie.
-Oczywiście. Zjawię się rano.
-Dobrze.-przytaknął i odszedł
Wszedłem do pokoju z nimi. Był trochę mniejszy od mojego, co mnie dziwiło bo ja miałem pojedynczy a  oni podwójny. Od razu położyli się na łóżkach.
-Dobranoc.-powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.


Alison??


(Nie umiem myśleć po 22.)

środa, 20 kwietnia 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Pobiegłam jak najszybciej do miasteczka. Chciałam się z nią pożegnać. Nie mogłam odejść bez słowa. Biegnąc, przeskakiwałam nad korzeniami wystającymi z ziemi. Myślałam o tym co to za Akademia. W sumie to zawsze chciałam się podszkolić w magii. Ciekawe czy kogoś tam poznam...
Wbiegłam na główną ulicę miasta gdzie własnie odbywał się targ. Podbiegłam do stoiska przy którym stała dziewczynka w moim wieku.
-Julie ! - krzyknęłam w jej kierunku
Julie była córką handlarza. Przyjeżdżali tutaj co dwa dni na targi. Spotkałam ją kiedyś na spacerze w lesie. Zaprzyjaźniłyśmy się. A teraz musiałam się z nią pożegnać.
-Alison? - spojrzała na mnie a ja rzuciłam się na nią z wielkim uściskiem - Co się stało ? - zapytała
-Wyjeżdżam. - powiedziałam
-Problem w tym, że chyba nigdy. A na pewno nie na stałe. - puściłam ją.
-Ale dlaczego? - patrzyła na mnie z niedowierzaniem
-Wraz z bratem i Newt'em zapisaliśmy się do Akademii Krwi.
-Oh.. - spuściła głowę w dół - Czyli.. się już nie spotkamy ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Obiecuję - przytuliłam ją - Obiecuję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęłam się
Właśnie wtedy wpadł mi do głowy doskonały pomysł. Bynajmniej myślałam że jest doskonały.
-Jedź ze mną ! - stanęłam na przeciwko niej i chwyciłam ją za ramiona
-Bardzo bym chciała ale..
-Ale? - zapytałam
-Ale nie mogę. - mówiła coraz ciszej
-Dlaczego?
Nie odezwała się. Spojrzała za siebie. Na swojego ojca który stał przy stoisku i sprzedawał coś jakiejś starszej pani. Julie po chwili znów spojrzała na mnie.
-Ma tylko mnie - powiedziała
-Rozumiem. - odparłam
Przytuliła mnie.
-Do zobaczenia Alison.
-Trzymaj się. - powiedziałam i pomachałam jej na pożegnanie.

~~~

Wróciłam do domku. Derek i Newt czekali na mnie spakowani.
-Co tak długo ? - zapytał Derek
-Gdybyś miał biec do miasteczka i z powrotem do domku wróciłbyś zdyszany i godzinę później ode mnie.
-Ta jasne - siadł na kanapie
Przewróciłam oczami.
-Idę się spakować. Co mam ze sobą zabrać? - zapytałam
-To co Ci będzie potrzebne. - odparł Newt - Na przykład książki, ubrania.
-I tak dostaliśmy mundurki w których będziemy musieli chodzić. - dodał Derek
-Mundurki.. ? - zapytałam
-Tak. - powiedzieli chórkiem
Pobiegłam do mojego pokoju. Wzięłam torbę do której wrzuciłam masę ubrań, książek, oraz najważniejsze. Łuk z kilkoma strzałami i sztylet. Przykryłam to ubraniami aby nie było ich widać. Nie wiem czy można wchodzić z bronią na teren Akademii ale cóż. Raz się żyje. Nie oddam im mojego łuku i sztyletu.
Byłam gotowa. Zarzuciłam torbę na ramię i zeszłam na dół.
-Gotowa. - powiedziałam z entuzjazmem
-No to w drogę ! - powiedział Derek łapiąc swoją torbę i wychodząc z domku, za nim wyszedł Newt.
Stałam przez chwilę na środku pokoju. Było mi smutno że muszę opuścić to miejsce. W drzwiach stanął Newt. Przez moment patrzył na mnie a po chwili podszedł i przytulił mnie.
-Wszytko będzie dobrze. - powiedział
-Mam nadzieję. - odparłam z uśmiechem
-Chodź, czekają na nas. - złapał mnie za rękę i wyprowadził z domku.
Wyszliśmy z domku. Derek siedział na grzbiecie Johanny. Newt zamienił się w wilka. Usiadłam na nim i ruszyliśmy w drogę.

Derek?