Pobiegłam jak najszybciej do miasteczka. Chciałam się z nią pożegnać. Nie mogłam odejść bez słowa. Biegnąc, przeskakiwałam nad korzeniami wystającymi z ziemi. Myślałam o tym co to za Akademia. W sumie to zawsze chciałam się podszkolić w magii. Ciekawe czy kogoś tam poznam...
Wbiegłam na główną ulicę miasta gdzie własnie odbywał się targ. Podbiegłam do stoiska przy którym stała dziewczynka w moim wieku.
-Julie ! - krzyknęłam w jej kierunku
Julie była córką handlarza. Przyjeżdżali tutaj co dwa dni na targi. Spotkałam ją kiedyś na spacerze w lesie. Zaprzyjaźniłyśmy się. A teraz musiałam się z nią pożegnać.
-Alison? - spojrzała na mnie a ja rzuciłam się na nią z wielkim uściskiem - Co się stało ? - zapytała
-Wyjeżdżam. - powiedziałam
-Problem w tym, że chyba nigdy. A na pewno nie na stałe. - puściłam ją.
-Ale dlaczego? - patrzyła na mnie z niedowierzaniem
-Wraz z bratem i Newt'em zapisaliśmy się do Akademii Krwi.
-Oh.. - spuściła głowę w dół - Czyli.. się już nie spotkamy ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Obiecuję - przytuliłam ją - Obiecuję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęłam się
Właśnie wtedy wpadł mi do głowy doskonały pomysł. Bynajmniej myślałam że jest doskonały.
-Jedź ze mną ! - stanęłam na przeciwko niej i chwyciłam ją za ramiona
-Bardzo bym chciała ale..
-Ale? - zapytałam
-Ale nie mogę. - mówiła coraz ciszej
-Dlaczego?
Nie odezwała się. Spojrzała za siebie. Na swojego ojca który stał przy stoisku i sprzedawał coś jakiejś starszej pani. Julie po chwili znów spojrzała na mnie.
-Ma tylko mnie - powiedziała
-Rozumiem. - odparłam
Przytuliła mnie.
-Do zobaczenia Alison.
-Trzymaj się. - powiedziałam i pomachałam jej na pożegnanie.
~~~
Wróciłam do domku. Derek i Newt czekali na mnie spakowani.
-Co tak długo ? - zapytał Derek
-Gdybyś miał biec do miasteczka i z powrotem do domku wróciłbyś zdyszany i godzinę później ode mnie.
-Ta jasne - siadł na kanapie
Przewróciłam oczami.
-Idę się spakować. Co mam ze sobą zabrać? - zapytałam
-To co Ci będzie potrzebne. - odparł Newt - Na przykład książki, ubrania.
-I tak dostaliśmy mundurki w których będziemy musieli chodzić. - dodał Derek
-Mundurki.. ? - zapytałam
-Tak. - powiedzieli chórkiem
Pobiegłam do mojego pokoju. Wzięłam torbę do której wrzuciłam masę ubrań, książek, oraz najważniejsze. Łuk z kilkoma strzałami i sztylet. Przykryłam to ubraniami aby nie było ich widać. Nie wiem czy można wchodzić z bronią na teren Akademii ale cóż. Raz się żyje. Nie oddam im mojego łuku i sztyletu.
Byłam gotowa. Zarzuciłam torbę na ramię i zeszłam na dół.
-Gotowa. - powiedziałam z entuzjazmem
-No to w drogę ! - powiedział Derek łapiąc swoją torbę i wychodząc z domku, za nim wyszedł Newt.
Stałam przez chwilę na środku pokoju. Było mi smutno że muszę opuścić to miejsce. W drzwiach stanął Newt. Przez moment patrzył na mnie a po chwili podszedł i przytulił mnie.
-Wszytko będzie dobrze. - powiedział
-Mam nadzieję. - odparłam z uśmiechem
-Chodź, czekają na nas. - złapał mnie za rękę i wyprowadził z domku.
Wyszliśmy z domku. Derek siedział na grzbiecie Johanny. Newt zamienił się w wilka. Usiadłam na nim i ruszyliśmy w drogę.
Derek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz