Przez pierwsze godziny cały czas biegliśmy. Jednak potem zacząłem słyszeć sapanie Newt'a. Mimo tego że starał się z całych sił, nie był w stanie dorównać Johannie.
~Zwolnij trochę, bo się chłopak zamęczy.
Powoli zwalniała do truchtu. Po kilkudziesięciu minutach zaczęła zwalniać.
~Czemu zwalniasz?
~Nie masz takiego słuchu. On mruczał że zaraz padnie.
Johanna zwolniła a ja zeskoczyłem.
-Musimy się zatrzymać. Johanna ledwie żyje.-Zaczęła dyszeć
Po chwili siedzieliśmy kilkanaście metrów od drogi.
-Czemu się ukrywamy?-w głosie Alison było słychać podejrzenia
-Ostatnim razem Johanna przykuwała za bardzo uwagę.-wyjaśniłem
-Nie rozumiem. Czemu Newt może zmieniać postać bez wahania a Johanna nie?
-Bo to klątwa. Zabrała jej człowieczeństwo. żeby móc zamienić się w człowieka potrzebuje dużo energii. Tylko wtedy może odzyskać choć na chwilę swoje człowieczeństwo. Jednak jest to bardzo wyczerpujące, więc może się zmienić tylko na kilka godzin.
-Oh, dobrze.-Alison była zdziwiona
Spojrzałem jej w oczy. Przez chwilę zastanawiała się nad słowami po czym powiedziała patrząc na Johann'ę.
-Nie chcę stracić swojego człowieczeństwa...
Przez resztę postoju nikt się nie odzywał. Gdy zaczęliśmy się pakować, zaproponowałem żeby tym razem Alison pojechała ze mną. Prze chwilę się wahali, jednak w końcu Alison siedziała na grzbiecie Johanny a Newt wiózł bagaże. Teraz biegliśmy zdecydowanie szybciej. późnym wieczorem schroniliśmy się w głębi lasu. Nie rozpalałem ogniska.
-Czemu się ukrywamy?-Teraz Alison była zirytowana
-Bo to nie jest zbyt bezpieczne miejsce. lepiej żeby nikt nie wiedział że tu jesteśmy.
-Przecież umiem o siebie zadbać.
-Ja też, ale to co tu się czai jest zbyt potężne.
Nie odpowiedziała. Przytuliła się do Newt'a który tylko przytaknął na znak że będzie czuwał. Tak jak się spodziewałem nie wytrzymał nawet dwóch godzin. Spali skuleni razem.
-Najpierw ja. Ty idź spać. Później cię obudzę.
-Obiecuję.
Johanna położyła się obok i po chwili już spała. Czuwałem do rana. Co dziwne było spokojnie. Całą noc spędziłem na ruszeniu do boju przy każdym szmerze. Gdy zaczęło wschodzić słońce obudziłem Johannę.
-Twoja zmiana.
Spojrzał gniewnie na mnie, po czym poszła rozprostować łapy. Zacząłem się pakować. Wtedy lekko poruszyłem Newt'a który objął Alison, a ta przytuliła się do niego. Poczułem ukłucie zazdrości, ale się powstrzymałem i nie obudziłem ich. Gdy spakowałem się, przyszła Johanna z kilkoma zającami.
-Dzięki.-oprawiłem je, a Johanna zjadła ich wnętrzności.
Zacząłem je piec, a wtedy obudziła się Alison i Newt. Gdy zorientowali się że ich obserwuje, odsunęli się od siebie jak oparzeni. Nie odpowiedziałem tylko podałem im gryzonie. Po kilkunastu minutach jechaliśmy dalej. Dopiero teraz poczułem jak to jest zarwać całą noc. momentalnie poczułem zmęczenie. Przywiązałem się liną do siodła. Biegliśmy od świtu do późnego popołudnia. Wtedy się obudziłem. Johanna szła a obok truchtał Newt z Alison na grzbiecie. Nie odpowiedziałem. Wieczorem dostrzegliśmy budynek.
-Jedziemy całą noc i odpoczywamy tam czy robimy postój?-zapytałem
Alison spojrzała na Newt'a.
-Jedziemy.
Ruszyliśmy więc truchtem.
~
Późnym rankiem byliśmy pod bramą. W tym czasie Alison zdążyła przesiąść się na Johannę. Znów przywitał nas ten sam, dziwny chłopak.
-Jestem z powrotem z siostrą.-odparłem gdy zaczął otwierać bramę.
-Widzę. -odburknął-Zaczekajcie tu.-zniknął
Czekaliśmy kilkanaście minut. Wtedy tak samo jak ostatnim razem znikąd pojawiła się dyrektorka.
-Już nie mogłam się doczekać was.-spojrzała na Newt'a w postaci człowieka i zmieniła wyraz twarzy-ale widzę że bardziej przyda wam się odpoczynek.
Tuz obok pojawił się chłopka starszy ode mnie może z trzy lata.
-Nino, zaprowadź ich do ich pokoi.
Chłopak skinął i gestem kazał za sobą iść. Cały czas patrzył bez siebie, tak jakby takich jak my widywał codziennie. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodów pokazał mi mój pokój. Chciałem pójść i położyć się jednak musiałem sprawdzić czy Alison i Newt będą bezpieczni. Chłopak lekko ruszył ustami, jak gdyby chciał coś powiedzieć lecz zrezygnował i zaprowadził nas na drugie piętro. Wskazał drzwi.
-Proszę.-przytaknął-Dyrektorka oczekuję cię jutro u siebie w gabinecie.
-Oczywiście. Zjawię się rano.
-Dobrze.-przytaknął i odszedł
Wszedłem do pokoju z nimi. Był trochę mniejszy od mojego, co mnie dziwiło bo ja miałem pojedynczy a oni podwójny. Od razu położyli się na łóżkach.
-Dobranoc.-powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.
Alison??
(Nie umiem myśleć po 22.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz