środa, 27 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Dochodził wieczór gdy obudziła mnie Johanna, która zepchnęła mnie z łóżka. Uderzyłem o podłogę i leżałem tam jeszcze kilka minut. Podniosłem się rozmasowując ramię.
-Mogłabyś być bardziej delikatna.
~Jeszcze czego? Ty nie byłeś delikatny kiedy wbijałeś nogi w mój brzuch.
~Przepraszam. Mów mi takie rzeczy a nie siedzisz cicho.
Wydała dźwięk który od biedy można nazwać prychnięciem. nagle wstała. Wokół niej pojawiła się mgła.
~Zaczyna się.-powiedziała
Jej futro zrobiło się białe a po chwili była tak jasna że nie mogłem na nią spojrzeć. Gdy wreszcie trochę przygasał była już tą dziewczyną, którą spotkałem trzy lata temu. Podbiegłem, podniosłem i przytuliłem.
-Tak tęskniłem za tym ciałem.
Przytuliła mnie.
-Ja też. O wiele milej się przytula.-postawiłem ją na ziemi.
-Chodźmy. Trzeba się rozejrzeć.-powiedziałem i zacząłem iść w stronę drzwi
Chwyciła mnie za rękę.
-Zostańmy. Tak rzadko mogę położyć się jako człowiek
Położyliśmy się w łóżku.
-Masz kilka godzin. Tak chcesz je spędzić?
Pocałowała mnie.
-Właśnie tak.

~Kilka godzin później~

-Chyba nici z naszego spaceru. -szepnąłem gdy leżeliśmy obok siebie.
-Bywa.-uśmiechnęła się do mnie.
Była już noc. Johanna wstała. W świetle księżyca była jeszcze piękniejsza. Odwróciła się do mnie.
-Tak strasznie chciałabym zostać w tej postaci.
-Ile nam zostało?
-Nie wiem. Kilkanaście minut.
Wstałem.
-Więc nie marnujmy ich.-wziąłem ją za rękę.
Wybiegliśmy przez drzwi. Po kilku minutach kluczenia po budynku w końcu wyszliśmy na dwór. Wbiegliśmy do lasu, cały czas się śmiejąc. Po chwili znaleźliśmy polankę którą oświetlało światło słońca. Zatrzymaliśmy się a ja uklęknąłem przed nią.
-Co trzeba zrobić żebyś mogła zostać w tej postaci?
-Poświecić czystą duszę, albo zabić demona.
-Wybieram duszę. Zabiję dziecko...-powiedziałem chłodno
Po jej twarzy przebiegło zaskoczenie, jednak po chwili powiedziała.
-Z chęcią ci pomogę. Zabijemy nieuleczalnie chorego. A jeśli się nie uda, zabijemy wszystkie dzieci w okolicy.
Uśmiechnąłem się do niej.
-Dla tego jesteśmy dla siebie stworzeni.
Uklęknęła obok mnie i pocałowała w policzek. Przez chwilę siedzieliśmy na trawie. Spojrzałem na nią. Nagle zaczęła błyszczeć.
-Będę tęsknił za tą twarzą.-pocałowałem ją odsunąłem się.
Po chwili znów była kotem. Podszedłem i wskoczyłem na jej grzbiet.
-Może teraz pozwiedzamy?
Nie odpowiedziała tylko ruszyła w głąb lasu. Nagle zatrzymała się i uniosła głowę.
~Ktoś idzie
Przez chwilę stała bez ruchu.
~To Newt.
Zszedłem i ruszyłem w kierunku w którym patrzyła Johanna. Przez pewien czas trzymała się z tyłu jednak w pewnym momencie wybiegła przede mnie i skoczyła na chłopaka.
-Też się cieszę na twój widok.-Newt pogłaskał ją po głowie
-Niebezpiecznie jest się włóczyć samemu po lesie w nocy.-stanąłem obok Johanny
-Nie przesadzaj. Ten las jest ogrodzony.
-Gdyby nie to że ma kilka hektarów.-rozejrzałem się dookoła
Chłopak uśmiechnął się.
-Czy ty kiedyś przestaniesz być taki sztywny?
-Raczej nie.-burknąłem
Newt wstał i otrzepał się.
-Idziemy poszukać Alison?
Newt przytaknął.



Alison??



sobota, 23 kwietnia 2016

Od Alison c.d. Derek'a

-Dobranoc - powiedziałam do Derek'a który wychodził z pokoju
Leżałam chwilę na łóżku. Torby z naszymi rzeczami leżały w kącie i jakoś ani mi, ani Newt'owi nie chciało się brać za rozpakowanie ich.
-Neewwt - szepnęłam
Cisza.
-Neeewtt ! - szepnęłam głośniej
Cisza. Newt zasnął. Nie dziwie mu się. W końcu to on i Johanna biegli a ja tylko siedziałam. Mimo iż zbliżało się południe również byłam senna. Ale nie mogłam tak zmarnować dnia. Wstałam z łóżka i zaczęłam wypakowywać moje ubrania. Włożyłam je do szafy. Został łuk i sztylet.
-Gdzie by to... wiem. - szeptałam pod nosem
Łuk i strzały schowałam głęboko do szafki. Sztylet schowałam za książkami na półce. Gdy już wszystko rozpakowałam spojrzałam na Newt'a. Spał jak zabity. Postanowiłam pozwiedzać. Oczywiście nie wzięłam mapy bo po co. Najwyżej się zgubię.
Zeszłam po schodach i wyszłam przed Akademię, koło bramy przy której stał ten sam gościu z którym niedawno rozmawialiśmy.
-Hej, co ty tu robisz? - zapytał zaciekawiony
-Zwiedzam - odparłam
-Bez mapy?
-Nie potrzebuje jej - uśmiechnęłam się do niego
-Tylko się nie zgub - odwrócił wzrok i spojrzał przed bramę
Stanęłam i patrzyłam się na ten duży budynek którym była Akademia.
-Zgaduję że to jest plac główny. - mruczałam pod nosem
Stałam przed dużą fontanną. Nie było tu dużo osób ale każdy kogo mijałam patrzył na mnie podejrzliwie. Jakbym coś zrobiła. Coś złego. Olałam to i zwiedzałam dalej. Muszę przyznać że jest tu sporo ciekawych rzeczy. Będę miała co pokazywać Newt'owi.
Usiadłam na ławce w ogrodzie. Słońce przedzierało się przez liście drzew rosnących dookoła. Zamknęłam oczy.
Czułam się prawie tak jak w domu. Będzie mi go brakować. Byłam zmęczona. Zasnęłam.

~~~

-Hej. - ktoś potrząsnął mnie za ramie - Wszystko dobrze ? - zapytał czyjś głos
Otworzyłam oczy. Słońce nie świeciło już tak jak wcześniej. Teraz zachodziło. W ogrodzie o tej porze było ślicznie. Wszystko mieniło się w kolorach zachodu słońca.
-Uff.. - odetchnął - Już myślałem, że się nie obudzisz. - uśmiechnął się
Nade mną stał chłopak. Chyba w moim wieku. Miał czerwone włosy i był dość wysoki. Przez moment patrzyłam się w jego oczy bez żadnej odpowiedzi.
-Oh. - otrzęsłam się - Przepraszam - odparłam
-Nic się nie stało. Mogę - spojrzał na ławkę
-Tak, tak. - odpowiedziałam
-Jestem Tobi, miło mi poznać panią śpiącą królewnę. - uśmiechnął się do mnie
-Wolę Alison, ale śpiąca królewna też brzmi ładnie.
Rozmawialiśmy chwilę. Dowiedziałam się że ma pokój ze swoim przyjacielem zaraz obok mnie i Newt'a. Są tutaj od dwóch tygodni. Poszliśmy do karczmy a potem wróciliśmy do pokoi.
-Dziękuję za dobrze spędzony czas - odparł na pożegnanie. - Do jutra !
-Do jutra ! - powiedziałam i weszłam do swojego pokoju a on do swojego.
Rozejrzałam się po pokoju. Nie było Newt'a.
-Gdzie on może być..
Zajrzałam do łazienki ale tam też go nie było. Usiadłam na łóżku. Na poduszce miałam kartkę z napisem ; ,,Za niedługo wrócę,,
Wstałam i wyszłam z pokoju. Moja podświadomość twierdziła że Newt mógłby być w pokoju obok. Wyszłam z pokoju i stanęłam przed drzwiami, właśnie miałam pukać gdy drzwi nagle się otworzyły a w progu stał Tobi.
-O cześć - powiedział - Co Cię do nas sprowadza?
-Chciałam zobaczyć czy nie ma tu mojego przyjaciela - odparłam
-Nie, nie ma go. - rzekł chłopak
-To nie przeszkadzam. - powiedziałam i odwróciłam się
-Zaczekaj ! Może chcesz zostać ? - zapytał - Kawę? Herbatę?
-Nie chcę wam przeszkadzać - odparłam ale mimo to on zaciągnął mnie do pokoju.
W środku było czysto. Mieli taki sam pokój jak ja i Newt. Przy stoliku siedział jakiś blondyn.
-To mój przyjaciel Matt. - odparł Tobi
Chwilę posiedziałam u nich w pokoju po czym wróciłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam zasypiać.

Derek.?
Słuchanie Gospela nie pomaga w pisaniu ;-;

czwartek, 21 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Przez pierwsze godziny cały czas biegliśmy. Jednak potem zacząłem słyszeć sapanie Newt'a. Mimo tego że starał się z całych sił, nie był w stanie dorównać Johannie.
~Zwolnij trochę, bo się chłopak zamęczy.
Powoli zwalniała do truchtu. Po kilkudziesięciu minutach zaczęła zwalniać.
~Czemu zwalniasz?
~Nie masz takiego słuchu. On mruczał że zaraz padnie.
Johanna zwolniła a ja zeskoczyłem.
-Musimy się zatrzymać. Johanna ledwie żyje.-Zaczęła dyszeć
Po chwili siedzieliśmy kilkanaście metrów od drogi.
-Czemu się ukrywamy?-w głosie Alison było słychać podejrzenia
-Ostatnim razem Johanna przykuwała za bardzo uwagę.-wyjaśniłem
-Nie rozumiem. Czemu Newt może zmieniać postać bez wahania a Johanna nie?
-Bo to klątwa. Zabrała jej człowieczeństwo. żeby móc zamienić się w człowieka potrzebuje dużo energii. Tylko wtedy może odzyskać choć na chwilę swoje człowieczeństwo. Jednak jest to bardzo wyczerpujące, więc może się zmienić tylko na kilka godzin.
-Oh, dobrze.-Alison była zdziwiona
Spojrzałem jej w oczy. Przez chwilę zastanawiała się nad słowami po czym powiedziała patrząc na Johann'ę.
-Nie chcę stracić swojego człowieczeństwa...
Przez resztę postoju nikt się nie odzywał. Gdy zaczęliśmy się pakować, zaproponowałem żeby tym razem Alison pojechała ze mną. Prze chwilę się wahali, jednak w końcu Alison siedziała na grzbiecie Johanny a Newt wiózł bagaże. Teraz biegliśmy zdecydowanie szybciej. późnym wieczorem schroniliśmy się w głębi lasu. Nie rozpalałem ogniska.
-Czemu się ukrywamy?-Teraz Alison była zirytowana
-Bo to nie jest zbyt bezpieczne miejsce. lepiej żeby nikt nie wiedział że tu jesteśmy.
-Przecież umiem o siebie zadbać.
-Ja też, ale to co tu się czai jest zbyt potężne.
Nie odpowiedziała. Przytuliła się do Newt'a który tylko przytaknął na znak że będzie czuwał. Tak jak się spodziewałem nie wytrzymał nawet dwóch godzin. Spali skuleni razem.
-Najpierw ja. Ty idź spać. Później cię obudzę.
-Obiecuję.
Johanna położyła się obok i po chwili już spała. Czuwałem do rana. Co dziwne było spokojnie. Całą noc spędziłem na ruszeniu do boju przy każdym szmerze.  Gdy zaczęło wschodzić słońce obudziłem  Johannę.
-Twoja zmiana.
Spojrzał gniewnie na mnie, po czym poszła rozprostować łapy. Zacząłem się pakować. Wtedy lekko poruszyłem Newt'a który objął Alison, a ta przytuliła się do niego. Poczułem ukłucie zazdrości, ale się powstrzymałem i nie obudziłem ich. Gdy spakowałem się, przyszła Johanna z kilkoma zającami.
-Dzięki.-oprawiłem je, a Johanna zjadła ich wnętrzności.
Zacząłem je piec, a wtedy obudziła się Alison i Newt. Gdy zorientowali się że ich obserwuje, odsunęli się od siebie jak oparzeni. Nie odpowiedziałem tylko podałem im gryzonie. Po kilkunastu minutach jechaliśmy dalej. Dopiero teraz poczułem jak to jest zarwać całą noc. momentalnie poczułem zmęczenie. Przywiązałem się liną do siodła. Biegliśmy od świtu do późnego popołudnia. Wtedy się obudziłem. Johanna szła a obok truchtał Newt z Alison na grzbiecie. Nie odpowiedziałem. Wieczorem dostrzegliśmy budynek.
-Jedziemy całą noc i odpoczywamy tam czy robimy postój?-zapytałem
Alison spojrzała na Newt'a.
-Jedziemy.
Ruszyliśmy więc truchtem.
~

Późnym rankiem byliśmy pod bramą. W tym czasie Alison zdążyła przesiąść się na Johannę. Znów przywitał nas ten sam, dziwny chłopak.
-Jestem z powrotem z siostrą.-odparłem gdy zaczął otwierać bramę.
-Widzę. -odburknął-Zaczekajcie tu.-zniknął
Czekaliśmy kilkanaście minut. Wtedy tak samo jak ostatnim razem znikąd pojawiła się dyrektorka.
-Już nie mogłam się doczekać was.-spojrzała na Newt'a w postaci człowieka i zmieniła wyraz twarzy-ale widzę że bardziej przyda wam się odpoczynek.
Tuz obok pojawił się chłopka starszy ode mnie może z trzy lata.
-Nino, zaprowadź ich do ich pokoi.
Chłopak skinął i gestem kazał za sobą iść. Cały czas patrzył bez siebie, tak jakby takich jak my widywał codziennie. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodów pokazał mi mój pokój. Chciałem pójść i położyć się jednak musiałem sprawdzić czy Alison i Newt będą bezpieczni. Chłopak lekko ruszył ustami, jak gdyby chciał coś powiedzieć lecz zrezygnował i zaprowadził nas na drugie piętro. Wskazał drzwi.
-Proszę.-przytaknął-Dyrektorka oczekuję cię jutro u siebie w gabinecie.
-Oczywiście. Zjawię się rano.
-Dobrze.-przytaknął i odszedł
Wszedłem do pokoju z nimi. Był trochę mniejszy od mojego, co mnie dziwiło bo ja miałem pojedynczy a  oni podwójny. Od razu położyli się na łóżkach.
-Dobranoc.-powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.


Alison??


(Nie umiem myśleć po 22.)

środa, 20 kwietnia 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Pobiegłam jak najszybciej do miasteczka. Chciałam się z nią pożegnać. Nie mogłam odejść bez słowa. Biegnąc, przeskakiwałam nad korzeniami wystającymi z ziemi. Myślałam o tym co to za Akademia. W sumie to zawsze chciałam się podszkolić w magii. Ciekawe czy kogoś tam poznam...
Wbiegłam na główną ulicę miasta gdzie własnie odbywał się targ. Podbiegłam do stoiska przy którym stała dziewczynka w moim wieku.
-Julie ! - krzyknęłam w jej kierunku
Julie była córką handlarza. Przyjeżdżali tutaj co dwa dni na targi. Spotkałam ją kiedyś na spacerze w lesie. Zaprzyjaźniłyśmy się. A teraz musiałam się z nią pożegnać.
-Alison? - spojrzała na mnie a ja rzuciłam się na nią z wielkim uściskiem - Co się stało ? - zapytała
-Wyjeżdżam. - powiedziałam
-Problem w tym, że chyba nigdy. A na pewno nie na stałe. - puściłam ją.
-Ale dlaczego? - patrzyła na mnie z niedowierzaniem
-Wraz z bratem i Newt'em zapisaliśmy się do Akademii Krwi.
-Oh.. - spuściła głowę w dół - Czyli.. się już nie spotkamy ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Obiecuję - przytuliłam ją - Obiecuję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęłam się
Właśnie wtedy wpadł mi do głowy doskonały pomysł. Bynajmniej myślałam że jest doskonały.
-Jedź ze mną ! - stanęłam na przeciwko niej i chwyciłam ją za ramiona
-Bardzo bym chciała ale..
-Ale? - zapytałam
-Ale nie mogę. - mówiła coraz ciszej
-Dlaczego?
Nie odezwała się. Spojrzała za siebie. Na swojego ojca który stał przy stoisku i sprzedawał coś jakiejś starszej pani. Julie po chwili znów spojrzała na mnie.
-Ma tylko mnie - powiedziała
-Rozumiem. - odparłam
Przytuliła mnie.
-Do zobaczenia Alison.
-Trzymaj się. - powiedziałam i pomachałam jej na pożegnanie.

~~~

Wróciłam do domku. Derek i Newt czekali na mnie spakowani.
-Co tak długo ? - zapytał Derek
-Gdybyś miał biec do miasteczka i z powrotem do domku wróciłbyś zdyszany i godzinę później ode mnie.
-Ta jasne - siadł na kanapie
Przewróciłam oczami.
-Idę się spakować. Co mam ze sobą zabrać? - zapytałam
-To co Ci będzie potrzebne. - odparł Newt - Na przykład książki, ubrania.
-I tak dostaliśmy mundurki w których będziemy musieli chodzić. - dodał Derek
-Mundurki.. ? - zapytałam
-Tak. - powiedzieli chórkiem
Pobiegłam do mojego pokoju. Wzięłam torbę do której wrzuciłam masę ubrań, książek, oraz najważniejsze. Łuk z kilkoma strzałami i sztylet. Przykryłam to ubraniami aby nie było ich widać. Nie wiem czy można wchodzić z bronią na teren Akademii ale cóż. Raz się żyje. Nie oddam im mojego łuku i sztyletu.
Byłam gotowa. Zarzuciłam torbę na ramię i zeszłam na dół.
-Gotowa. - powiedziałam z entuzjazmem
-No to w drogę ! - powiedział Derek łapiąc swoją torbę i wychodząc z domku, za nim wyszedł Newt.
Stałam przez chwilę na środku pokoju. Było mi smutno że muszę opuścić to miejsce. W drzwiach stanął Newt. Przez moment patrzył na mnie a po chwili podszedł i przytulił mnie.
-Wszytko będzie dobrze. - powiedział
-Mam nadzieję. - odparłam z uśmiechem
-Chodź, czekają na nas. - złapał mnie za rękę i wyprowadził z domku.
Wyszliśmy z domku. Derek siedział na grzbiecie Johanny. Newt zamienił się w wilka. Usiadłam na nim i ruszyliśmy w drogę.

Derek?

niedziela, 17 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Prze chwilę tak staliśmy. W końcu mnie puściła.
-Czeka nas długa droga. Weź wszystko co ci się może przydać.
-Ale czemu musimy się spieszyć?
-Bo...nie musimy. Po prostu chce tam dotrzeć jak najszybciej.
Nie odpowiedziała. Zacząłem iść w stronę naszego domu. Gdy się odwróciłem nadal stała w tym samym miejscu.
-O co chodzi?
-Ja muszę się z kimś pożegnać.
-Dobrze, tylko szybko.
Wsiadłem na Johann'ę
-Newt, idziesz?
Chłopak spojrzał w stronę Alison, jednak podbiegł i skoczył na grzbiet kota.
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-Zapomniałem już jaka to rudera.-powiedziałem
-Alison często o tym mówi.
Zeskoczyłem im otworzyłem drzwi domku. Od razu rzuciłem się na swoje łóżko. Po chwili wszedł też Newt. Spojrzałem na niego. Ten nic nie odpowiedział tylko położył  się na plecach obok mnie. Przez chwilę tak leżeliśmy. Ja na brzuchu, on na plecach.
-Dobra, zbieraj się, bo Alison wróci a ty nic nie zrobiłeś.
-Jejciu. Jesteś tak samo denerwujący jak ona.-wstałem i podszedłem do komody z ubraniami
-Może dlatego się przyjaźnimy...
-Liczysz na coś więcej?-odwróciłem się, ten uciekał wzrokiem
-W każdym razie...-spojrzałem w stronę drzwi-Należy sprawdzić co jest w tej paczce-spojrzałem wymownie w jego stronę
-Już idę.-powoli zwlekł się z łóżka
Po chwili był z powrotem. Otworzyłem paczkę. Były tam trzy mundurki, trzy regulaminy, trzy skórzane plakietki z wytłoczonym znakiem szkoły, oraz kolejne, mniejsze pudełko. Tym razem otworzył je Newt. W środku była mapa, lista miejsce w które mamy pójść po dotarciu, plan lekcji i jakaś koperta podpisana moim imieniem i nazwiskiem. Otworzyłem ją. Był to list w którym było przedstawione moje drzewo genealogiczne oraz pokazane powiązania między krewnymi dyrektorki z których wynikało że jesteśmy rodziną. Było też o tym że mamy się ukrywać podczas podróży.
-Dziwne.
-Dobra nieważne. Czas zacząć się pakować.-rzuciłem koszulą w Newt'a


Alison??
:>

czwartek, 14 kwietnia 2016

Od Alison c.d. Derek'a

Po długich poszukiwaniach Derek'a straciłam nadzieję, że go dziś znajdziemy. Było już późno a ja siedziałam w jakiejś karczmie przy stoliku obserwując świat za oknem. W nocy oprócz dużej ilości pijanych ludzi, nie było tu nic więcej.. chyba że kobiety krzyczące na swoich mężów do których i tak nic nie dociera. Newt siedział naprzeciwko mnie i pił sok z jabłek. Spojrzał na mnie.
-Wracajmy Alison. Jest już naprawdę późno. Odprowadzę Cię.
-Dobrze. Chodźmy. - wstałam od stolika.
-Alison. - złapał mnie za rękę gdy przechodziłam obok - Znajdziemy go. A jak nie to sam wróci. Uwierz mi. Nic mu nie jest. W końcu poszła z nim Johanna.
-Skąd to wiesz? - spojrzałam na niego zaciekawiona
-Nigdzie jej nie ma. Więc pewnie jest z Derek'iem
Kiwnęłam głową.
Gdy mieliśmy wychodzić z karczmy zaczęło potwornie padać. Wyszłam niczym się nie przejmując.
-Hej zaczekaj. - krzyknął Newt - Zmokniesz i będziesz chora. - zarzucił na mnie swoją kurtkę, po czym zmienił się w wilka.
-Co ty robisz? - zapytałam
~Tak będziemy szybciej. - odparł głos w mojej głowie.
Przeczesałam ręką jego grzbiet a następnie wsiadłam na niego. Był lekko mokry od deszczu. Wtuliłam się w jego futro. Natomiast on ruszył. Na początku biegł wolno a potem przyśpieszył. Biegł coraz szybciej i szybciej.Objęła jego szyję rękami aby nie spać. Przypomniała mi się chwila gdy pierwszy raz go zobaczyłam. Bałam się bardziej od niego. W jego oczach panowała obojętność. Był słaby i wykończony. Bez siły. Nie mógł wstać a co dopiero biegać... A teraz? Jest moim przyjacielem. Nie wiem co bym zrobiła gdybym go straciła. Miło jest wspominać niektóre rzeczy. Zrobiłam się śpiąca i.. zasnęłam.

~ w śnie ~

Wszystko dokoła płonęło. Las. Chatka. Uciekałam. Przedzierałam się przez płomienie, które stawały się coraz większe i potężniejsze. Gorąc coraz bardziej drażnił moją skórę. Biegnąc przed siebie potknęłam się o wystający korzeń z ziemi i runęłam na trawę.
-Wstawaj ! - krzyknął Derek - Chyba nie chcesz spłonąć ?
-Już, już. - odparłam
Wstałam i znów biegłam a ogień malał i słabł. W końcu wybiegliśmy z lasu. Moje jak i ciało Derek'a było strasznie czerwone oraz poobdzierane.
-Co z resztą ? - zapytałam
Na to pytanie Derek spuścił wzrok na ziemię.
-Chcieli dla nas dobrze..
-Co się stało?
Nie odpowiedział. Podbiegłam do niego i zaczęłam szarpać go za resztki jego koszulki.
-Co się z nimi stało ?! - krzyczałam spanikowana.
-Johanna i Newt zostali w chatce..
-Musimy po nich wrócić ! - odwróciłam się i chciałam biec w stronę płonącego lasu, ale Derek zdążył złapać mnie za nadgarstek.
-Nie możemy tam wrócić. - nadal patrzył z głową w dół
-Możemy.. proszę - upadłam na kolana, do moich oczu zaczęły napływać łzy - musimy...
Nagle usłyszałam jak Derek śmieje się za moimi plecami. To nie był normalny śmiech. Był psychopatyczny...Obróciłam się. Stał z twarzą zakrytą rękoma i nie przestawał się śmiać.
-Derek.. przestań ... - mówiłam błagalnym tonem, zaczęłam siorbać nosem - uspokój się..
-Siostrzyczko.. jesteś taka. - odsłonił twarz, jego oczy były całe białe - głupiutka...
Nagle cały zaczął płonąć i jak głupi biec w moim kierunku. Rzucił się na mnie. Złapał rękoma za moje gardło i zaczął mnie dusić.

~~~~~~

Obudziłam się spanikowana i od razu się podniosłam. Leżałam na swoim łóżku, w swoim pokoju. Z tego co widziałam przez okno był ranek. Wyszłam z łóżka. Nie zauważyłam, że byłam w swojej piżamie. Rozległo się pukanie do drzwi. Zza nich wychylił się Newt.
-Spokojnie. Nie śpię już. - powiedziałam
-To dobrze, właśnie zrobiłem śniadanie. Co powiesz na sarninę?
-Może być - uśmiechnęłam się do niego. - Tylko się przebiorę...
-Oh. Właśnie. Twoje ubrania leżą w łazience.
-Zaraz... czy ty... mnie.. przebierałeś ?
-No tak. Przecież byłoby Ci niewygodnie w sukience.
Zeszłam na dół nie zważając na nic.
Reszta dnia jak i pozostałe minęły mi całkiem normalnie.
Siedziałam na trawie niedaleko domu. Newt siedział obok mnie. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Dopóki Derek nie wróci chciał się mną zajmować i zamieszkać tu na jakiś czas. Mieliśmy iść właśnie na spacer gdy ktoś wybiegł zza krzaków. Bynajmniej myślałam, że był to ,,ktoś,,. Przede mną stała Johanna a na jej grzbiecie siedział Derek.
-Pakuj się, zaczynamy nowe życie. - powiedział bez żadnych wyjaśnień
Stałam przez dłuższą chwilę w bezruchu i nie mogłam wydusić z siebie jakiegokolwiek słowa.
-No co.. rusz się. - zeskoczył z grzbietu Johanny.
-Nagle zjawiasz się, bez żadnych wyjaśnień i każesz mi się pakować?! - krzyknęłam na niego - Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Że co niby? Nie było Cię ponad tydzień ! Myślałam, że nie żyjesz ! Nie zostawiłeś mi żadnej informacji że wyjeżdżasz... Jak mogłeś tak zrobić... ja.. - łza spłynęła po moim policzku. - o  co chodzi.. czemu Cię nie było.. Derek.. - wyjąkałam
-Byłem zapisać nas do Akademii dla istot magicznych jak ja, ty, Johanna bądź Newt.
-Że co? - zapytał Newt
-Zaczynamy naukę w Akademii Krwi. Będziemy uczyć się tam takich różnych tych.. - wydukał.
-Ale.. Dlaczego nie powiedziałeś że jedziesz? - zapytałam
-Nie chciałem Cię brać ze sobą. Jakbym Ci powiedział to od razu chciałabyś jechać ze mną.
-No dobrze.. - westchnęłam - Więc. Co teraz? Co mam spakować... ? - zapytałam
-To co Ci będzie potrzebne. - odparła Johanna
-Jakieś ubrania, książki czy cokolwiek - odparł Derek.
Spojrzałam na Newt'a który przysłuchiwał się rozmowie.
-A kogo zapisałeś? - zapytałam
-Ciebie. Siebie. - podszedł do Newt'a i klepnął go w ramie - Jego też - zaśmiał się
-Coo? - odparł chłopak - Dlaczego mnie też? - zapytał
-Bo wiem że jesteś dobrym przyjacielem mojej siostry. - spojrzał na mnie - Ona bez Ciebie nie wytrzyma.
-A dlaczego Johanny nie? - zapytałam
-Bo ja tam mieszkam - powiedziała
Kiwnęłam głową udając, że rozumiem o co jej chodzi.
-Dobra mała. Leć się pakować. Musimy się zbierać jak najszybciej jest to możliwe. I tobie Newt też radziłbym się spakować - odparł bracie
-A ty ? - zapytałam zaciekawiona
-Ja mam czas na spakowanie się. - odparł Derek
Podbiegłam do niego i przytuliłam mocno.
-Tęskniłam za Tobą braciszku - powiedziałam

Derek?

środa, 13 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

    Wyszedłem z domu osiem dni temu. Chciałem znaleźć dla niej lepszy dom. Usłyszałem od jednego elfa w knajpie że jego młodszy brat chodzi do Akademii dla Obdarzonych. Znajdowała się 4 dni drogi stąd. Jednak podróżując na kocie nikt nie powiedział że zajmie to tylko trzy. Zadziwiała mnie szybkość Johanny. Tak więc w środku nocy pośpiesznie zabrałem swoje rzeczy, posprzątałem by Alison nie myślała że uciekłem i pognałem w kierunku domniemanej akademii.
~Mogłeś zostawić chociaż kartkę, że wrócisz za niedługo-Mówiła w moich myślach
-To byłoby zbyt proste-powiedziałem na głos
Po kilku kilometrach mojego nucenia w głowie i jej odpowiedzi żebym się zamknął na horyzoncie pojawiła się jakaś karczma.
-Zatrzymajmy się.-zaproponowałem
~Chętnie-(Ogólnie to ona zawsze mówi w moich myślach)zauważyłem że zaczyna dyszeć
Gdy zbliżaliśmy się do budynku, akurat wyszli dwaj mężczyźni. Ich miny mówiły wprost że dwu metrowy, niebieski kot nie jest czymś co spotykają codziennie. Gdy stanęliśmy, podeszli do nas.
-Ej, chłopaku, ile chcesz za tą bestie?
-Niestety nie na sprzedaż.-uśmiechnąłem się i zacząłem iść w stronę drzwi karczmy ,,Dziki wieprz"
Jeden z mężczyzn zaczął iść za mną.
-Zapłacę dużo. Naprawdę.
-Niestety, nie jestem zainteresowany.-wszedłem do karczmy
~Pilnuj rzeczy. Będą chcieli ukraść rzeczy, albo ciebie.
~Uwielbiam jak się do mnie dobierają-odparła
Uśmiechnąłem się. Wnętrze wyglądało tak jak się tego spodziewałem.Stare, zniszczone stoły i krzesła. Resztki jedzenia walające się po podłodze. napalone oblechy w koncie czekające na córkę karczmarza. Usiadłem przy najbliższym wolnym stole, odgarniając resztki czyjegoś posiłku. Po chwili zjawiła się wspomniana dziewczyna. Bąknęła cicho powitanie jakby bała się że zacznę na nią krzyczeć.
-Witam.-zacząłem uśmiechając się-Co jest daniem dnia?
-Kurczak.-powiedziała pewniej.
-Poproszę siedem.
Po chwili dziewczyna przyszła i rozłożyła kurczaki. Zacząłem jeść. Gdy zjadłem jednego, poszedłem zapłacić i wyszedłem z karczmy.
-Proszę.-podałem jej-Tylko się nie opychaj
Po chwili Ruszyliśmy.Nie opowiedziałem. Johanna biegła do nocy.  Zwolniła i szła prawdopodobnie przez całą noc. Ja usnąłem, nie wiem kiedy. Kilkanaście minut przed świtem usłyszałem jej syczenie. Obudziłem się. Byliśmy gdzieś w lesie.
~Teraz moja kolej na sen.
Zszedłem, a ona od razu się położyła i zasnęła.
Pogłaskałem ją i rozejrzałem się za jedzeniem. Po niedługim czasie miałem już dwa jelenie, cztery króliki i trzy kuropatwy.
Gdy przyszedłem wokół Johanny była grupa kotów. Zacząłem obrabiać króliki i kuropatwy. Po chwil podeszły do mnie koty i zaczęły się przymilać. Dałem im wnętrzności. Gdy mięso się już upiekło Johanna się obudziła. Słońce wzeszło około godziny temu.
-Śniadanie.-spojrzałem w stronę jeleni.
~Mogłeś je obrać ze skóry.
-Ups.
Po kilkunastu minutach. Zwinąłem manatki i ruszyłem. Johanna truchtała przez kilka godzin, a gdy powiedziałem że w tym tempie dotrzemy tam za cztery dni, zaczęła biec tak szybko, że aż mnie to zdziwiło.
Pod koniec dnia na horyzoncie zaczął majaczyć wielki budynek.
~Jesteśmy.
~Dasz radę jeszcze?
Nie odpowiedziała, tylko zaczęła biec jeszcze szybciej. Byliśmy około dwudziestu kilometrów od budynku usłyszałem wyraźne spanie. Z ledwością łapała oddech.
-Przestań. Biegniesz cały dzień.
~Tyle wytrzymam.
-Nie.-prawie krzyknąłem-Ledwie żyjesz. Ja bez ciebie jestem nikim. Jak mam sobie poradzić, jeśli ty się nie oszczędzasz?
Zobaczyłem na jej pysku coś co miało być uśmiechem, po czym zasnęła. Przytuliłem się do niej.
-Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz.-zasnąłem.
Obudziła mnie gdy wstawała a ja spadłem z jej brzucha. Była jeszcze noc.
~Już mi lepiej, na prawdę.
W myślach jeszcze trudno odgadnąć czy ktoś kłamie.
~Nie powinnaś czegoś zjeść?
~A ty? Martwisz się o mnie, zapominając o sobie. Co ja mam zrobić bez ciebie?
Bez słowa odeszła.
~Gdzie jest rzeka?
Stanęła i zaczęła wąchać.
~W prawo.
Ruszyłem w tamtą stronę i po kilkuset metrach zobaczyłem mały strumyk. Co dziwne był obfity w ryby. Złowiłem kilka. Obrałem i zjadłem na surowo. Po kilkudziesięciu minutach pojawiła się Johanna. Pysk miała ubrudzony krwią. Bez słowa ruszyliśmy dalej. Nad ranem dotarliśmy do Akademii. Zewsząd budynek otaczał wysoki mur. Gdy obeszliśmy go naokoło, znaleźliśmy wielką bramę. Gdy spróbowaliśmy ją otworzyć, znikąd pojawił się jakiś chłopak. Był trochę ode mnie młodszy.
-Witam w Akademii krwi. Czego chcesz?
-Zapisać siostrę.
Chłopak popatrzył na Johann'e.
-Pierwszy raz spotykam się z takim kotem.
-Rzadki gatunek.
Chłopak mruknął coś pod nosem i otworzył bramę.
-Czekaj tu.-powiedział i gdzieś poszedł.
Po chwili zjawił się z jakąś kobietą. Zszedłem i stanąłem obok Johanny.
-Jestem Ostia Saeu, dyrektorka tej szkoły.
-Jestem Derek Lahey. Chciałbym zapisać tu swoją siostrę.
-Gdzie ona jest?
-Została w domu. To niebezpieczne wywozić jedyną ważną ci osobę w nieznane miejsce.
Kobieta uśmiechnęła się.
-Jakie jest wasze pochodzenie?
-Jesteśmy pół elfami.
Na te słowa obydwoje wyraźnie się ucieszyli.
-Dobrze więc. Przywieź ją. Będziemy czekać.-Nie wiadomo skąd przybiegł jakiś chłopiec i wręczył mi paczkę.
-To najważniejsze rzeczy jakie potrzebujecie.
Spojrzałem na nich.
-Przydacie mi się.-dyrektorka się uśmiechnęła

~W domu~

Wybiegłem zza krzaków na grzbiecie Johanny.
-Pakuj się, zaczynamy nowe życie.


Alison??

sobota, 9 kwietnia 2016

Od Alison do Derek'a

Jest sobota. Wstałam bardzo wcześnie... Zwlekłam się z łóżka, wyciągnęłam ręce w górę ziewając i spojrzałam przez okno. Było około 4 nad ranem.
-Idealnie - powiedziałam sama do siebie.
Ubrałam czarną sukienkę sięgającą mi do kolan i zarzuciłam na siebie czarny, wełniany sweter. Mieszkałam wraz z bratem w piętrowym, drewnianym domku. Oboje mieliśmy pokoje na górze więc postanowiłam przed wyjściem zajrzeć do pokoju Dereka. Lekko uchyliłam drzwi tak aby nie obudzić go gdyby spał.. Zajrzałam do środka.. No cóż.. Można było się tego spodziewać.
-Nie ma go.. - szepnęłam stając na wejściu
Derek zawsze wracał późno do domu.. albo nie wracał wcale. Chodził do knajp gdzie podrywał inne dziewczyny którym rzekomo podobało się jego ,,wspaniałe,, ciało.. Podniosłam lekko głowę i spojrzał jego pokój. Nigdy nie było tu tak czysto jak dzisiaj. Chciałam wykorzystać tą okazję i poszperać w jego pokoju. Minęła chwila i mi się to znudziło. Poza tym nie ma tu nic ciekawego.. 
Zbiegłam na dół. Na stole leżała moja skórzana torba. Włożyłam do niej mięso i kilka jabłek. Wybiegłam z domku. Biegłam w głąb lasu gdzie miałam spotkać się z Newt'em, moim przyjacielem. Biegnąc na umówione miejsce czułam się jakoś nieswojo. Jakby ktoś cały czas mnie obserwował. Gdy dotarłam do małego jeziorka w lesie nikogo tam nie było.
-Dziwne.. Newt powinien już tutaj być. - szepnęłam.
Zaczęłam się rozglądać gdy nagle ktoś zakrył mi oczy.
-Neewwt.. dobrze wiem, że to ty. - powiedziałam łapiąc go za ręce
-Wiem, że byś zgadła ale i tak chciałem to zrobić. - uśmiechnął się do mnie.
-Dlaczego jesteś w tej postaci ? Myślałam, że wolisz być wilkiem.
-Bo wolę. Ale bycie człowiekiem też ma swoje zalety. - założył ręce za głowę i położył się na trawie
Spojrzałam na jezioro. Chłodny wiatr przeczesał moje włosy. Też bym chciała móc tak jak on. Wilk i człowiek. Nie znam zaklęcia na taką przemianę. Poza tym.. pewnie jestem na to za słaba.
-Ekhem ! - chłopak chrząknął
-Co? - spojrzałam na niego
-Pytałem co będziemy robić.
-Ah.. wybacz. Zamyśliłam się. Mam coś dla ciebie. - siadłam obok niego
Pokazałam mu torbę w której miałam mięso.
-Miałam Ci to dać ale..
-Ale?
-Skoro jesteś człowiekiem dostaniesz jabłko. - uśmiechnęłam się do niego.
-W każdej chwili mogę nim nie być - zaśmiał się
Dałam mu jabłko i oboje podnieśliśmy się z ziemi.
-Chodźmy. Muszę odnaleźć Dereka. Pewnie znowu szlaja się po jakichś knajpach.. - westchnęłam i wraz z Newt'em poszliśmy w kierunku miasta.
Gdy zbliżaliśmy się do miasta uczucie które miałam podczas gdy szłam na spotkanie z Newt'em powróciło. Czułam gęsią skórkę na plecach.
-Newt.. coś jest nie tak. Od samego początku mam wrażenie jakby ktoś mnie obserwował. - powiedziałam cicho do chłopaka.
Newt pociągnął lekko nosem, a jego oczy zmieniły kolor na błękitny.
-Wybacz.. nic nie czuję. Może tylko Ci się wydaje.
-No może.
Weszliśmy do miasteczka. Jak co sobotę roiło się tutaj od handlarzy którzy chcieli sprzedać jak najwięcej towaru za jak najniższą bądź najwyższą cenę.
-Jak myślisz? Gdzie może być twój brat? - zapytał Newt
-Ooo... tam ! - wskazałam na knajpę przed którą stało kilku mężczyzn których znał mój brat. Oni również byli drwalami.
Podbiegłam do nich i zapytałam czy widzieli mojego brata.
-Tak, był tu jakiś czas temu ale wyszedł zanim się zorientowaliśmy. - odparł jeden z mężczyzn.
-Dobrze, dziękuję - uśmiechnęłam się i odeszłam
Newt stał i spoglądał się w ciemny zakątek ulicy, między dwoma budynkami.
-Co jest ? - zapytałam
-Nie nic, chodźmy. - odparł i poszedł przed siebie.


Derek ? c;

piątek, 18 marca 2016

Otwarcie bloga !

Witajcie w nowym i magicznym świecie, zapraszamy was do Akademii Krwi gdzie będziecie mogli szkolić swe umiejętności i dowiedzieć się jakie ukryte talenty posiadacie. Poznajcie tajemnice jakie skrywa przed wami świat stworzony przez nas, stańcie się jego bohaterami. Zapraszamy wszystkich chętnych.

Adminki.