Prze chwilę tak staliśmy. W końcu mnie puściła.
-Czeka nas długa droga. Weź wszystko co ci się może przydać.
-Ale czemu musimy się spieszyć?
-Bo...nie musimy. Po prostu chce tam dotrzeć jak najszybciej.
Nie odpowiedziała. Zacząłem iść w stronę naszego domu. Gdy się odwróciłem nadal stała w tym samym miejscu.
-O co chodzi?
-Ja muszę się z kimś pożegnać.
-Dobrze, tylko szybko.
Wsiadłem na Johann'ę
-Newt, idziesz?
Chłopak spojrzał w stronę Alison, jednak podbiegł i skoczył na grzbiet kota.
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-Zapomniałem już jaka to rudera.-powiedziałem
-Alison często o tym mówi.
Zeskoczyłem im otworzyłem drzwi domku. Od razu rzuciłem się na swoje łóżko. Po chwili wszedł też Newt. Spojrzałem na niego. Ten nic nie odpowiedział tylko położył się na plecach obok mnie. Przez chwilę tak leżeliśmy. Ja na brzuchu, on na plecach.
-Dobra, zbieraj się, bo Alison wróci a ty nic nie zrobiłeś.
-Jejciu. Jesteś tak samo denerwujący jak ona.-wstałem i podszedłem do komody z ubraniami
-Może dlatego się przyjaźnimy...
-Liczysz na coś więcej?-odwróciłem się, ten uciekał wzrokiem
-W każdym razie...-spojrzałem w stronę drzwi-Należy sprawdzić co jest w tej paczce-spojrzałem wymownie w jego stronę
-Już idę.-powoli zwlekł się z łóżka
Po chwili był z powrotem. Otworzyłem paczkę. Były tam trzy mundurki, trzy regulaminy, trzy skórzane plakietki z wytłoczonym znakiem szkoły, oraz kolejne, mniejsze pudełko. Tym razem otworzył je Newt. W środku była mapa, lista miejsce w które mamy pójść po dotarciu, plan lekcji i jakaś koperta podpisana moim imieniem i nazwiskiem. Otworzyłem ją. Był to list w którym było przedstawione moje drzewo genealogiczne oraz pokazane powiązania między krewnymi dyrektorki z których wynikało że jesteśmy rodziną. Było też o tym że mamy się ukrywać podczas podróży.
-Dziwne.
-Dobra nieważne. Czas zacząć się pakować.-rzuciłem koszulą w Newt'a
Alison??
:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz