sobota, 17 czerwca 2017

Od Derek'a c.d. Clodie Sue

-Cóż...-tak trudno było mi to mówić-znamy się już trochę, prawda?
Cały czas uciekałem wzrokiem jednak w końcu odważyłem się na nią spojrzeć. Patrzyła na mnie pytająco.
-To prawda. 
-Zależy mi na tobie i chcę żebyś mi ufała. A do tego trzeba kogoś znać od innej strony. Od jego najgorszej strony. Ukrywam okropną tajemnice. Nie potrafię już z nią żyć. Jest jak jad który toczy moje żyły i zabija mnie od środka. Muszę ją w końcu komuś wyjawić by się uwolnić. Chcę żebyś to była ty.
-Czemu ja? Nie możesz powiedzieć tego Alison albo Johannie?
Nie mogę. To dotyczy ich i gdyby poznały prawdę pewnie by mnie nie zrozumiały. 
Sue poprawiła się na kanapie. Spuściłem wzrok. Poczułem jej rękę na ramieniu.
-Możesz mi powiedzieć. Na pewno to zrozumiem.
Podniosłem wzrok. Jej uśmiech dodawał mi otuchy. Spojrzałem jej w oczy.
-Czy mi ufasz?
Przez chwilę zawahała się.
-Tak.
Przeczesałem ręką włosy.
-Czy wiesz że ja i Alison zostaliśmy sierotami gdy ona miała 14,a ja 17 lat? Naszego ojca podobno zabił demon a matkę kilka dni wcześniej jakiś włóczęga.
-Słyszałam jakieś historie ale nie wierzyłam w nie. Czekałam aż ty mi to powiesz. Nie wiedziałam że te plotki to prawda. Przykro mi.
-Nie musi ci być przykro. To naprawdę plotka. Sam ją wymyśliłem. Powiedziałem tak Alison bo. Nie chciałem by znała prawdę o tym co tak naprawdę stało się z rodzicami.
Clodie spojrzała na mnie pytająco.
-Co tak naprawdę stało się z waszymi rodzicami?
-Tak naprawdę  od dawna nimi nie byli. To były ich ciała. Ale nie było ich dusz. Zamiast nich były dwa demony.
-Co? Skąd to wiesz?
-Bo zabiłem ich oboje.
Dziewczyna spojrzała na mnie przerażona. Odsunęła się ode mnie.
-Wiem jak to brzmi. Ale zaczynając od początku. Od zawsze interesowała mnie magia. A im lepiej ją znałem tym bardziej chciałem poznać jej zakazaną część. Po pewnym czasie poznałem zaklęcie pozwalające cofać się w czasie ale nie pozwalało na ingerencje w minione wydarzenia. Postanowiłem zniknąć na kilka dni. Pod pretekstem odwiedzenia przyjaciela i pomocy w przeprowadzce wyszedłem bez podejrzeń. Wtedy często znikałem na kilka dni lub tygodni więc nikogo to nie zdziwiło. Na odchodne usłyszałem tylko że mam się pilnować bo nikt nie będzie mnie szukał. Podróżowałem kilka dni nim znalazłem opuszczoną chatę w głębi lasu. Poznałem kilka zaklęć pozwalających ukryć się przed różnymi stworzeniami. Gdy skończyłem zacząłem wypowiadać zaklęcie by cofnąć się o kilkanaście lat. Potem straciłem przytomność. Obudziłem się w moim domu. Zobaczyłem moich rodziców niosących na rękach małą dziewczynkę. Miała może rok. Wiedziałem że to Alison. Mnie nie było w pobliżu. Wtedy zobaczyłem coś co zmroziło mi krew. Jak moich rodziców otacza grupa jakiś ludzi. Jeden z nich podszedł do moich rodziców i powiedział że to czas zapłaty. Rodzice przez chwilę próbowali się kłócić jednak mężczyzna pozostał niewzruszony. Chwycił ich za ręce. Rodzice zaczęli błagać. Mężczyzna wziął Alison na ręce a oni upadli martwi. Obok ich ciał pojawiły się błękitne obłoki które zostały wessane w głąb ziemi. Do ciał podszedł mężczyzna a potem kobieta. Położyli ręce na zwłokach a po chwili obudzili się w ciałach moich rodziców. Podeszli do mężczyzny z dzieckiem i powiedzieli że odezwą się za tydzień. Mężczyzna podał im moją siostrę i powiedział że będzie piękną marionetką. Wtedy nagle się obudziłem. Byłem tak zszokowany że nie mogłem się podnieść z ziemi. Przez kilka dni po tym opracowywałem plan działania. Musiałem dalej udawać że nic nie wiem. Znów użyłem zaklęcia. Pozwalało na zmianę postrzegania. Potem musiałem nauczyć się jak zabijać te demony. Wróciłem do domu po dwóch tygodniach. Demony nic nie podejrzewały. Teraz wiedziałem że muszę dbać o Alison. Bardziej niż kiedykolwiek. Najpierw zabiłem demona który udawał moją matkę. Nie potrafiłem wtedy jeszcze ich torturować i wydobywać z nich informacji. Zabiłem ją z chęci zemsty. Potem przybiegłem do domu cały w krwi z płaczem że jakiś szaleniec zabił mamę. Demon który udawał mojego ojca uwierzył mi. Kiedy się uspokoiłem doszkalałem się. Poznawałem techniki tortur. Po trzech latach byłem już na tyle potężny że po prostu podszedłem i zapytałem dlaczego podszywają się pod moich rodziców. Na początku udawał że nie rozumie. Jednak gdy zobaczył sztylet zrozumiał że nie żartuje. Rzucił się na mnie jednak nie miał szans. Z łatwością przejąłem nad nim kontrolę i go unieruchomiłem i zmusiłem do mówienia. Dowiedziałem się że Alison jest wyjątkowa. Jest czystą duszą. Kimś kto mógłby pokonać piekło. Dlatego uczyli ją posługiwać się bronią. Miała bronić się przed dobrem. Wtedy jej dusza stałaby się skażona a ona zła. Byłaby panią piekła. Tyle mi wystarczyło. Odesłałem go. Wróciłem do domu. Moja siostra powiedziała że ojciec wybiegł z domu nie wiadomo po co. Pocieszyłem ją i powiedziałem że na pewno wróci. Cóż, nie wrócił. A my musieliśmy iść bo nie mieliśmy za co żyć. Co dziwne demon przyszedł po mnie bardzo późno. Widziałem że nie odpuści. Znałem zaklęcie które odepchnęłoby wszystkie złe istoty na dobre 20 lat jednak to oznaczałby utratę cząstki siebie. Swojego człowieczeństwa. Wtedy pojawiła się Johanna. Do dziś nie rozumiem czemu tak łatwo oddała siebie. Jednak nie powiedziałem jej prawdy. Myśli że nie znałem zaklęć. Nie chcę żeby znała prawdę. Tym bardziej żeby poznała ją Alison. To...sprawiłoby że pewnie by się załamała. A do tego nie mogę pozwolić. Nie po tym co już zrobiłem.
Przestałem mówić. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę że płaczę.

Sue?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz