sobota, 17 czerwca 2017

Od Clodie Sue c.d. Derek'a

Słowa docierały do mnie powoli. Powoli, jedno po drugim, aż utworzyło się zdanie. "Czy mogę u Ciebie spać". Ocknęłam się i szybko odpowiedziałam.
- Pewnie! Zawsze jesteś tu mile widziany - uśmiechnęłam się przy tym lekko. Postanowiłam więc wstawić wodę i zrobić kolację. Derek wstał, oznajmiając tym że chce się dołączyć. Stanowczo zaprzeczyłam, argumentując to jego skaleczoną ręką.
- Jakby nie patrzeć, to też jesteś skaleczona. I to na dłoni. Ja przynajmniej mam je sprawne - rzucił kąśliwie i szybko wyjął mi nóż z ręki. Zaczął kroić chleb, a ja opuściłam i poszłam sprawdzić co u Snowdy'ego. Szłam przez ciemny korytarz mojego małego domku. Teraz wszystko wydawało mi się nieco straszniejsze. Weszłam do mojej sypialni zapalając lampkę nocną. Snowdy leżał rozwalony na moim łóżku. Podeszłam do niego i lekko szturchnęłam. Ten szybko otworzył oczy i podniósł z trudem głowę.
- Wstawaj śpiochu. Czas na kolację - zachichotałam cicho. Smok głęboko westchnął.
- Szczerze to zamierzałem zaraz wstać. Mamy dziś spotkanie ze smokami innego gatunku. Chyba nie zdążę zjeść, ale mam nadzieję że nie masz nic przeciwko temu.. - te słowa mnie zamurowały. Snowdy wcześniej nic nie wspominał o tym spotkaniu.
- Pewnie! Tylko uważaj na siebie. Może też nawet lepiej że Cię nie będzie.. - podrapałam się po głowie i pomyślałam o tym co Derek wcześniej mówił. "Chciałbym z Tobą porozmawiać". Niby zwykłe słowa a jednak po części nie mogę się tego doczekać. Pożegnałam się z towarzyszem, który opuścił dom oknem, po czym wróciłam do Derek'a. Wszystko było gotowe.
- Trochę długo Cię nie było. Już miałem sprawdzać czy żyjesz - zaśmiał się mężczyzna.
- A bo wiesz, trzeba było zrobić to, tamto.. - odpowiedziałam wesoło. Spojrzałam na wszystko co przygotował i odebrało mi mowę.
- Coś nie tak? - spytał po dłuższej chwili ciszy.
- Sam to wszystko zrobiłeś? Wow... Robi wrażenie - wpatrywałam się w "magiczne" jedzenie przygotowane przez Derek'a, jak zahipnotyzowana.
- W sumie to tak.. wiesz, lata praktyki - posłał mi lekki uśmiech, który wprawił mnie w wyjątkowo dobry nastrój. Po zjedzonej kolacji i posprzątaniu usiedliśmy oboje na kanapie. Wpatrywałam się dłuższy czas w podłogę, lecz w pewnym momencie odważyłam się spytać.
- Derek, o czym chciałeś ze mną porozmawiać? - mówiąc to, wpatrywałam się prosto w jego oczy.

Derek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz