czwartek, 11 sierpnia 2016

Od Eric'a c.d. Alison

Nagle poczułem większy ciężar. Spojrzałem zaskoczony na Alison. Opadła. Nie reagowała. Zrozumiałem że coś jest nie tak.
- Alison. Alison! - zacząłem nią lekko potrząsać.
- Eric, przestań. To jej lepiej nie zrobi. Połóż ją gdzieś. - powiedział Akell spokojnym głosem. Popatrzyłem jeszcze raz na dziewczynę. Posmutniałem lekko i położyłem ją na kanapie. Wpatrywałem się przez chwilę w uśpioną twarz.
- Ric. Idź się przejść. - powiedział opiekuńczo kot.
- Nie mam siły. - mruknąłem bezradnie. Ten tylko spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem.
- Przypilnuję jej. - dodał po chwili.
- Wyganiasz mnie. - stwierdziłem, po czym ruszyłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i chwilę później spałem.

~~~

Obudziłem się w.. Jakimś pokoju. Nie wyglądał na pokój w stylu który jest charakterystyczny dla naszych czasów. Wstałem powoli i rozejrzałem się. Pokój był prawie pusty. Stało tylko łóżko i lustro. Spojrzałem w stronę lustra. Zobaczyłem odbijające się drzwi. Po chwili doszedłem do wniosku że widać je tylko w lustrze i że muszę Sobie jakoś poradzić. Zajęło mi to jakiś czas, zanim udało mi się je otworzyć. Byłem pewien że gdy wyjrzę, będę miał widok na korytarz. Zdziwiłem się jednak gdy zamiast korytarza, ukazał się nowy pokój. Znowu łóżko i lustro. W koncie siedziała postać. Chwilę mi zajęło zanim odgadłem kto to.
- Alison! - zawołałem cicho. Dziewczyna gwałtownie się odwróciła po czym wstała. Ruszyła do mnie i instynktownie przytuliła. Bała się.
- Gdzie my jesteśmy? - spytała cicho.
- Nie mam do chølery pojęcia. Pamiętam tylko że straciłaś przytomność. Położyłem Cię na kanapie, a ja sam Udałem się do pokoju. Chyba zasnąłem, ale czemu jestem tutaj to nie mam pojęcia. - wyjaśniłem jej. Mam nadzieję że trochę zrozumiała.
- Jak z tąd wyjść? - po tych słowach spojrzałem na nią.
- Oh uwierz, sam chciałbym wiedzieć. Chodź, znajdziemy wyjście. - mruknąłem po czym złapałem ją za rękę. Nagle znaleźliśmy się na dachu. Nie mam pojęcia jak. Znaczy, najprawdopodobniej to tymi schodami, które znaleźliśmy parę chwil wcześniej. Spojrzałem w dal. Nic znajomego. Spojrzałem w dół. Rynek pełen ludzi.
- O co tu chodzi.. - wymamrotałem. Dziewczyna spuściła głowę. Chwilę później siedziała.
- Alison, nie możemy zatrzymywać się w takiej sytuacji. - powiedziałem z bólem w sercu. Ta tylmo pokręciła głową. Momentalnie wziąłem ją na plecy. Tak będzie jej po prostu łatwiej. Zszedłem na dół. Nikt nie zwracał na mnie uwagi.
- Eric, chodźmy może wyjdziemy z tego miasta. - zwróciło moją uwagę że dziewczyna ciągle mówi jakby była ospała. Nie podobało mi się to. Jednak zrobiłem jak chciała. Wychodząc z miasta, zauważyłem że nas wypuścili bez problemu, a nawet nie zwrócili na nas uwagi, za to większości nie wypuszczano. Dziwne. Zamyśliłem się. Nagle wyrwał mnie z tego wszystkiego krzyk Alison. Pamiętam tylko tyle jak gdzieś spadaliśmy.

~~~

Obudziłem się z przyspieszonym oddechem. Momentalnie wstałem i popędziłem do Akell'a. Alison przebudziła się. Z ulgą Opadłem na ziemię. Dziewczyna spojrzała się na mnie.
- Nigdy więcej nie rozpraszaj się gdy idziesz. - zaśmiała się cicho. Popatrzyłem na nią lekko zdumiony, lecz szczęśliwy. Zamknąłem oczy ze zmęczenia. Gdy ponownie je otworzyłem, Alison siedziała przy mnie, a Akell zniknął.
- Eric, wszystko w porządku?
- Nie.
Dziewczyna zamarła. Uśmiechnąłem się lekko. Ta odwzajemniała.
- Wiesz co? - odezwałem się znów.
- Tak?
- Bardzo Cię lubię Alison.
Oboje się zaśmialiśmy.

Alison?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz