sobota, 6 sierpnia 2016

Od Derek'a c.d. Eric'a

    Nawet nie wiem kiedy usnąłem.  Nawet nie znam tego chłopaka a śpię w jego domu!  Jednak przemiłe uczucie nieświadomości było teraz jedynym czego pragnę.  Już po chwili z domu w lesie przeniosłem się do jaskini w górach.
-Wiesz że musisz że muszę to zrobić. Dla ciebie.
-Ale dlaczego? Przecież to nie ma sensu.  Co to pomoże?!-próbowałem ją przekonać
-Widzisz,  ty masz kogoś kto nie ciebie czeka.  Kogoś kto cię potrzebuje.  Ja nie mam już nikogo.  Zostałam sama.  Nikt na mnie nie czeka.  Nikt nie będzie mnie szukać.  Obiecałeś demonowi duszę.  Nie pozwolę na to.  Musi zadowolić się moim ciałem. Jeśli nie.  Trudno.  Mojej duszy nie może wziąć-odwróciła się w moją stronę ja już nie mam duszy którą mógłby zabrać.
-Johanna!  Nie!
Zacząłem biec w jej stronę.  Jednak ona już stała na środku pentagramu.  Wtedy fala powietrza odrzuciła mnie do przodu.  Nagle jej ciało zaczęło emitować tak wielki blask że musiałem zasłonić oczy by nie oślepnąć. Blask objął cały pentagram.  Usłyszałem głos.  Najbardziej przerażający głos na świecie.  Głos prastarego demona. Zasloniłem uszy jednak nic to nie dało.  Głos był w mojej głowie.  Wokół mnie. Choć mówił w języku którego nie znałem, rozumiałem każde słowo.
-Jak śmiesz śmiertelniku!  Nawet nie zdajesz sobie sprawy z kim masz do czynienia!  Już nigdy nie zaznasz spokoju!
-Myślisz się demonie. -głos Johanny był równie głośny co demona-Zadarłeś z niewłaściwym śmiertelnikami.  Zostałeś przechytrzony.  Możesz pożreć moje ciało, ale nie duszę.
Straciłem przytomność.  Gdy się obudziłem obok mnie siedział wielki kot.  Od razu zrozumiałem kim jest.
~Jak to możliwe?!
~Nie wnikaj w sprawy które nie dotyczą ludzi.

Obudziłem się cały mokry.  Chwilę trwało zanim dotarło do mnie gdzie jestem.  Bylem sam.  Wstałem i wziąłem swoje rzeczy.  Nie będę nadużywał gościnności mojego gospodarza.  Ubrałem się i wyszedłem.

Eric?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz