Przez chwilę zastanawiałem się nad wyborem między powiedzeniem o dziwnej przygodzie czy kłamstwem. Wybrałem to drugie.
-Martwi mnie fakt że prawie umarłaś. Kto mógł do ciebie strzelać? Dlaczego?
Spojrzałem jej prosto w oczy. Bałem się że nie uwierzy. Jednak to była zdecydowanie ważniejsza kwestia niż jakaś historia bibliotekarki.
-Też mnie to trapi. Kto chciał mnie zabić?
Położyłem jej dłoń na ramieniu.
-Wrócimy do tego. Teraz lepiej opowiadaj o swoich przygodach.
Uśmiechnęła się i zaczęło opowiadać. Gdy zaczęła opowiadać o Chrisie spojrzałem w stronę Newt'a. Dosłownie gotował się z wściekłości.
-Newt. -szepnąłem tak cicho by nie usłyszała Alison - Musimy porozmawiać. Teraz.
Nie spojrzał nawet na mnie.
-Muszę coś załatwić.
Też wstałem.
-Ja też. Przepraszam że w takim momencie ci przerywam. Do kończymy to potem.
Najpierw wyszedł on, potem ja. Wyprzedziłem go.
-Do mojego pokoju.
Po chwili byliśmy już w pokoju.
-Co ty wyprawiasz? -od razu zaatakowałem
-O co ci chodzi?!
-Myślisz że nie widzę twojej zazdrości?
Zacisnął pięści.
-Nie wiem o co chodzi.
-Czemu wszystko komplikujesz? Czemu po prostu jej nie powiesz?
-Ty nic nie rozumiesz. Ona mnie nie kocha. A ja nie wyobrażam sobie życia bez niej. Myślisz że jestem w stanie tego słuchać. Mam ochotę zabić tego gościa. Tego całego Chrisa. Jak on mógł. Jak mógł ją pocałować i coś obiecać.
-Pocałować?- to mnie zainteresowało
-Tak! To ja powinienem to zrobić. Ja...ja ją tak mocno kocham...-zobaczyłem łzy w jego oczach
Nie wiedziałem co powiedzieć. Staliśmy ba przeciwko siebie w milczeniu.
-Musisz powiedzieć co do niej czujesz. Inaczej ktoś cię uprzedzi.
Nie odpowiedział. Wyszedł i ruszył w stronę pokoju Alison. Zacząłem go gonić.
Alison?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz