poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Nawet nie potrafię wyrazić mojego zdziwienia i euforii jaką odczułem gdy zobaczyłem Alison. Żywą i całą.
-Tak się cieszę.-podniosłem ją i przytuliłem-Nawet nie wiesz jak się martwiłem o ciebie. Bałem się że już nigdy cię nie zobaczę. Co się z tobą działo?- postawiłem ją na ziemi
-Ja...byłam zawieszona między życiem a śmiercią.  Tak się bałam!-zobaczyłem łzy w jej oczach
Spojrzałem jej w oczy. Może zepsułem tą chwilę ale musiałem wiedzieć.
-Kim był chłopak w masce?
Przez chwilę nie odpowiadała, tylko patrzyła w podłogę.
-To Chris.  Chłopak który towarzyszył mi w zaświatach.
Uśmiechnąłem się.
-Dobrze.  Nie musisz opowiadać jeśli nie chcesz.
Spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła. Odwróciłem się w stronę Newt'a.
-Cóż, chyba musisz opowiedzieć nam dokładnie całą historię.  Tylko nie tutaj.  Może u ciebie.  Jeśli zmieści się Johanna.
Alison i Newt wymienili spojrzenia. Odchrząknąłem.
-Ale najpierw niestety muszę coś załatwić. Przyjdę wieczorem.-przytuliłem Alison i odszedłem
Ruszyłem w stronę biblioteki. Tym razem była tam bibliotekarka.  Przywitałem się pochyleniem głowy. Nawet na mnie nie spojrzała. Była zaczytana w jakiejś książce. Udałem się tym razem w stronę ,,Horror".  Byłem ciekaw ile z tych historii jeszcze nie znałem.  Wziąłem pierwszą książkę i przeczytałem opis z tyłu.
-O nie! Wielki wilk zabija całą moją rodzinę! Aaa! -powiedziałem w duchu
Nienawidziłem tego rodzaju książek.  Były przewidywalne.  Przez całą książkę nic się nie dzieje i nagle pod koniec jest wielkie bum!
Po kilkunastu minutach znalazłem to czego szukam. Położyłem ją na blacie.
-Oddam za tydzień.
Bibliotekarka nie była całkiem ładna.  Jednak miała minę znudzonej życiem osoby.
-Na kogo zapisać?-jej bursztynowe oczy nawet na mnie nie spojrzały.
-Derek Lahey.
Wreszcie obdarzyła mnie spojrzeniem.
-Jak ten zaginiony szlachcic?
-Hmm?
Zrobiła zdziwioną minę.
-Naprawdę nigdy nie słyszałeś o legendzie o zaginionych szlachcicach?
-Pochodzę z daleka. Czy możesz mi opowiedzieć?
-Ech.  No dobrze.  No więc piętnaście lat temu mieszkała tu rodzina szlachetna.  Szlachcic wraz z żoną sfinansował remont szkoły i na jego cześć stanął tu pomnik.  Jednak pewnej nocy dwór w którym mieszkali został podpalony. Niestety cała rodzina, Panna, szlachcic i ich dzieci musieli uciekać. Ponoć ludzie nie tolerowali ich bo ich związek był zakazany.  Ona była centaurem a on elfem.-dotknąłem wypustków na głowie- więc ludzie chcieli się ich pozbyć. Jednak jeśli by tu wrócili to pół szkoły należy do nich.  Ale pewnie się nie pokażą. Nikt ich nie lubił.  Ponoć to dwa dziwadła.  A ty jak sądzisz?
-Pewnie masz rację.
Wyszedłem.  Nie miałem ochoty na książkę. Wróciłem do swojego pokoju. Siedziałem przy biurku i czekałem do wieczora. Na razie nie powiem Alison.  Wystarczy jej zmartwień.  Nie musi wiedzieć że pasujemy do nich.  Do dwójki ,, dziwadeł".


Alison?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz