Moja twarz miała kamienny wyraz. Nadal się zastanawiałam nad jednym. Ale to nie ważne. Derek zauważył że coś mnie trapi.
- Clodie, wszystko okej? - spytał przyglądając mi się.
- Masz miękkie włosy - stwierdziłam, po czym szeroko się uśmiechnęłam. Chłopaka to wyraźnie zaniepokoiło. Zaczęłam się śmiać. Chwilę później zorientowałam się że jesteśmy nad jeziorem.
- Właśnie przez Ciebie zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie mam futra na głowie.. - powiedział po czasie i również zaczął się śmiać. Usiadłam na trawie i czekałam. Ziewnęłam zmęczona.
- Czemu to robisz? - spytał niespodziewanie. Spojrzałam na niego pytająco.
- Że co?
- Że chodzisz po nocach w poszukiwaniu specjalnych kwiatów. - powiedział podnosząc głowę.
- Jak już mówiłam. W celach czysto eksperymentalnych, jak i ze względu na referat. Nagle pojawił się pierwszy kwiat. Dosłownie rzuciłam się na ziemię, po czym wyjęłam notatnik i zaczęłam pisać. Chwilę później pojawiły się dwa kolejne.
- Wkładasz w to dużo pracy.. - powiedział zerkając mi w notatnik.
- Mam nadzieję że kiedyś uda mi się jakoś porzucić te skrzydła.. Dlatego tyle się uczę.. - powiedziałam po czym notowałam dalej.
- Żartujesz.. - zdumiał się.
- Serio. Uwierz że w niektórych sytuacjach są okropne. Trudno mi się siedzi.. Nie mogę również leżeć zbytnio na plecach. Chociaż jak znajdę dobrą pozycję, to jest lepiej niż na najwygodniejszych poduszkach.. - po tych ostatnich słowach wyobraziłam Sobie moje ciepłe łóżko.
- Jak widzisz, są również dobre strony. - uśmiechnął się, opierając się o pobliską brzozę. Zanotowałam jeszcze parę rzeczy i mogłam wreszcie uznać pracę za skończoną.
- Mam dość na dzisiaj.. - ziewnęłam ponownie i spojrzałam na Dereka.
- Idź spać, dobrze Ci to zrobi - mruknął.
- Tak zrobię. A ty co zamierzasz zrobić? - spojrzałam na niego ciekawskim wzrokiem.
- Ja? Pochodzę Sobie tu i tam.. - powiedział wlepiając wzrok w wodę.
- O nie, podróżnik Ci się włączył. Chodź - podeszłam do niego, po czym instynktownie złapałam za rękę. Ciepła. Zaprowadziłam go do mojego domku, rzecz jasna.
- Nie będziesz się krzątał nigdzie po lesie, jest ciemno, a jak jest ciemno, to dzieją się źle rzeczy - zaczęłam go matkować.
- Clodie. Jesteś świadoma tego co mówisz? - zaśmiał się. Od razu się spłoszyłam. Usiadłam na kanapie i podkuliłam nogi.
- Tak, tak - odburknęłam. Po chwili dodałam jednak - tylko ja nie chcę abyś szedł. Tak mnie wychowano. Abym dbała o każdego..
Derek na początku nie odpowiedział.
- Czyli prosisz mnie abym nigdzie w nocy nie chodził? - powiedział wreszcie. Przytaknęłam.
- W takim razie co mam robić? - dodał.
- Siedzieć. O tutaj. Jak chcesz iść spać, to masz nawet pokój.. - powiedziałam ostrożnie. Ten spojrzał na mnie rozbawiony. To mnie nieco przybiło. Mimo wszystko siedziałam niezbicie czekając na odpowiedź.
Derek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz