Zależy mu.. na mnie? Niemożliwe. Przecież ja... to tylko ja. Ghww. Przewróciłam się na plecy i wpatrywałam się w sufit. Zaczęłam się gubić we własnych myślach. Postanowiłam zostawić to na kolejny dzień. Dziś byłam zmęczona aby myśleć o.. o czym ja w ogóle myślałam? Tworzenie historii które nigdy się nie spełnią jest strasznie czasochłonne. A ja lubię wymyślać takie historie. Spoglądając w okno dostrzegłam księżyc. Ładna pogoda na spacer.. tylko, że już wieczorami robiło się coraz chłodniej i trzeba było się cieplej ubierać. Przewracałam się na łóżku z boku na bok, nie mogłam zasnąć. Wstałam z łóżka i podeszłam do obrazu przedstawiającego wojnę. Dostrzegłam, że jest lekko przechylony. Zdjęłam go ze ściany. Ku mojemu zdziwieniu wcale jej tam nie było. Zamiast drewna znajdowała się tam szyba. Po drugiej stronie zauważyłam leżącego Eric'a. Spał. Bynajmniej tak to wyglądało. Przyglądałam mu się do czasu aż się obudził. Patrzyłam na niego.
-W jego pokoju musi być lustro. - powiedziałam sama do siebie - Ciekawe czy on też mnie widzi. - zaciekawiłam się
Machnęłam ręką. Eric podszedł do lustra ale patrzył w innym kierunku niż stałam ja.
-Nie widzi mnie... - szepnęłam
Odłożyłam obraz na ziemię i wyszłam z pokoju kierując się do Eric'a.
-Eric. - weszłam do pokoju bez pukania
-Coś się stało? - zapytał spoglądając na mnie
-Muszę Ci coś pokazać. - powiedziałam - Chodź!
-Idę, idę. - odparł wychodząc z pokoju
-Zobacz co znalazłam. - pokazałam na miejsce zdjętego obrazu
-Co to.. - podszedł i zaczął przyglądać się swojemu pokojowi po drugiej stronie. - Lustro weneckie... Ale co ono tutaj robi? - zainteresował się - Kiedy to znalazłaś? - spojrzał na mnie
-Kilka minut temu.. zobaczyłam, że obraz wisi krzywo i chciałam go poprawić. Dlatego go zdjęłam.
-Rozumiem. - Eric podniósł obraz i zakrył szkło
-Jeżeli chcesz... to możemy się zamienić. - powiedziałam cicho
-Dlaczego miałbym się zamienić? - zaśmiał się
-No nie wiem. Może, żebyś miał pewność, że nie będę Cię podglądać. - odparłam z uśmiechem
-A skąd będziesz miała pewność, że ja nie będę podglądać Ciebie? - uśmiechnął się
-Tego jeszcze nie przemyślałam. - zachichotałam
-Oj mała, mała. - pogłaskał mnie po głowie. - Idź spać. - powiedział i skierował się do wyjścia
-Dobranoc Eric. - powiedziałam z uśmiechem
-Dobranoc. - odrzekł i wyszedł
Wróciłam na łóżko. Położyłam się po czym od razu zasnęłam.
---
Obudziłam się. Było wcześnie patrząc na to jaka pogoda panowała na zewnątrz. Podeszłam do szafki wyciągając z niej czyste ubranie. Ruszyłam do łazienki i po prysznicu ubrałam się a następnie podeszłam do drzwi pokoju Eric'a. Lekko je uchyliłam. Jeszcze spał. Postanowiłam skorzystać z okazji i poszłam do miasta aby kupić trochę produktów spożywczych. Gdy wróciłam do domku usłyszałam szamotanie w pokoju Eric'a. Zauważyłam, że Akell siedział na kanapie.
-Dzień dobry. - powiedziałam do niego uśmiechając się
-Dzień dobry. - odparł - Będziesz przygotowywać śniadanko? - zaskoczył z kanapy i podszedł do mnie
-Taki miałam zamiar. - odpowiedziałam - A na co masz ochotę? - zapytałam
-Cokolwiek. Może być nawet królik.
-Mam nadzieję, że lubisz bażanty.
-Oo tak. Ale niestety jadłem tylko surowe. Eric jeszcze nie przygotowywał mi bażantów. - odparł
-Miejmy nadzieję, że trzy Ci wystarczą.
-Trzy? Starczyłyby dwa. No ale skoro są trzy to z chęcią je zjem. - powiedział i wrócił na kanapę.
Zaczęłam przygotowywać bażanty a dla mnie oraz Eric'a zrobiłam pancakes z pysznym sosem. Nakryłam do stołu i nałożyłam jedzenie. Akell'owi podałam bażanty i po chwili zaczął je jeść.
Eric?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz