piątek, 5 sierpnia 2016

Od Alison c.d. Eric'a

~Przyjaciółkę?
Przez głowę przebiegły mi jego słowa. Puściłam jego ręce i pierwsza weszłam do domku. Nie patrząc na Eric'a podeszłam do okna i spojrzałam w swoje odbicie. Ujrzałam iż mam czerwony ślad po naszyjniku oraz zdartą skórę. Dotknęłam dłonią rany. W miejscu gdzie trzymałam rękę skóra zaczęła mnie piec. Szybko oderwałam dłoń i syknęłam z bólu. Oparłam się rękoma o parapet i spóściłam głowę w dół. Usłyszałam, że Eric wszedł do domku i stanął za mną.
-Aliosn.. - rzekł cicho do mnie
Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Był przygnębiony. Po jego wyrazie twarzy mogłam stwierdzić, że coś się stało. Dostrzegłam też coś, co Eric starał się ukrywać przez cały czas. Mianowicie chodzi o jego rogi.
-Dlaczego je chowasz? - zapytałam zaciekawiona
-Nie chcę aby ludzie wytykali mnie palcami. - odparł cichym tonem
-Jesteś kim jesteś. - powiedziałam i zbliżyłam się do niego - Nasz świat nie jest normalny, powinniśmy być dumni z tego kim jesteśmy. Nie zważywszy na rasę, na to czy jesteś elfem, czy skrzatem, czy aniołem, czy..
-Demonem. - dokończył Eric
-Czy to ważne? - odparłam i stanęłam przed Eric'kiem - Liczy się to co mamy w środku. - dotknęłam jego klatki piersiowej a dokładniej miejsca gdzie znajdowało się serce - Z zewnątrz możemy wyglądać jak najgorsza zmora ale jeśli czujemy jesteśmy piękni. - czułam bicie jego serca, uderzało w tym samym tempie.
Eric złapał mnie za dłoń. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy.
-Ale jeśli jesteś najgorszą zmorą dla ludzi nie liczy się to co czujesz, a jak wyglądasz. Dlatego zawsze chowam swoje rogi.
Patrzyłam przez moment na niego lecz po chwili odeszłam.
-Trzeba Cię opatrzyć. - podeszłam do szafek i zaczęłam je po kolei przeszukiwać - Gdzie masz bandaże? - zapytałam
-W szufladce po lewej. - siadł na kanapie
Wyjęłam bandaż i przy okazji coś aby oczyścić ranę z brudu który zdążył się w niej znaleźć. Podeszłam do siedzącego Erica i powiedziałam;
-Musisz się położyć, inaczej tego nie będę mogła zrobić.
Eric zrobił jak mówiłam. Położył się a ja na kawałek ściereczki nalałam spirytus i przyłożyłam do rany. Potem zaszyłam ją i owinęłam wszystko bandażem.
-Powinieneś odpoczywać. - odparłam z troską w głosie
-Dam sobie radę. - spojrzał na mnie - A jak twoja szyja?
Odruchowo przyłożyłam dłoń do szyi i zaraz tego pożałowałam.
-Piecze. - powiedziałam przymykając jedno oko
-To nie dobrze. - rzekł i podniósł się z kanapy, podszedł do szafki i wyciągnął z niej chustę - Niewiele ale może chociaż trochę pomoże - powiedział i podał mi chustę którą owinęłam sobie szyję
-Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Co powiesz na spacer? - zapytałam
-Może być. - Eric podszedł i otworzył mi drzwi - Prowadź.
Wiedziałam gdzie chcę iść. Jezioro. Pragnęłam  go od kilku dni. Wskoczyć do zimnej wody. A zwłaszcza o takiej porze jak teraz. Księżyc i gwieździste niebo. Piękna pogoda na kąpiel. Eric szedł kawałek za mną a ja wesoło w podskokach przemierzałam las. Z daleka już dostrzegłam to miejsce. Blask księżyca odbijał się od tafli wody.
-Jezioro? - zapytał zaciekawiony
-Tak, jezioro.
Zaczęłam ściągać buty. Potem spodnie i mój kochany sweterek. Stałam tyłem do Eric'a. Przez moment przebiegła mi myśl aby rozebrać się do naga. Przecież i tak jesteśmy przyjaciółmi więc nie ma co się ukrywać. Zdjęłam majtki i rozpięłam biustonosz. Bez słowa do Eric'a wskoczyłam do wody.


Eric? xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz