piątek, 5 sierpnia 2016

Od Eric'a c.d. Alison

Szedłem z Alison w ciszy. Tak kontrolne spojrzałem w jej stronę. Leżała na ziemi. Co znowu? Podbiegłem do niej i przewaliłem na plecy. Naszyjnik. Szybko scyzoryk i ciach. Ten nagle zniknął. Spojrzałem na dziewczynę.
- Alison? - powiedziałem nerwowo. Dziewczyna nie odpowiedziała. Zrobiło się chłodniej, więc bez zastanowienia zdjąłem bluzę i odkryłem ją. Następnie Podniosłem i zaniosłem do domku. W progu przywitał mnie Akell. Położyłem ją na kanapie. Nadal była nieprzytomna. Posłałem jej łóżko i położyłem tam. Gdy miałem już usiąść spokojnie, usłyszałem głos. Na zewnątrz. Ktoś wołał. Wyszedłem ostrożnie. Teraz był to tylko szept. Jednak coraz słabiej go słyszałem.
- Eric, nie idź. Zostań tu - powiedział zaniepokojony Akell.
- Wybacz, czasem trzeba. Zostań i pilnuj Alison - po tych słowach Udałem się w miejsce, gdzie było najwyraźniej wszystko słychać. Stanąłem przed ruinami zamku. Coś.. Coś mnie tam ciągnęło. Ja.. Ja musze. Wyszedłem ostrożnie do budynku. Było ciemno. Choolera.. Nie miałem w razie czego nic, czym mógłbym zakryć głowę. Opadłem rękę o ścianę. Była zimna.. I mokra. Zakręciło mi się w głowie.
- Dasz radę Eric - powiedziałem do Siebie i ruszyłem szybszym krokiem. Nagle moim oczom ukazała się wielka sala. Po bokach płonęły wielkie pochodnie. Po środku stał stół. Długi. Mimo wszystko był pusty. Bez żadnego nakrycia. Stały przy nim dwa krzesła. Na przeciwko Siebie. Podszedłem powoli.
-Eric - usłyszałem. Odwrociłem się szybko.
- Emily! - podbiegłem do niej szybko. Lecz nagle się rozpłynęła.
- Eric - usłyszałem znów. Tym razem męski głos. Odwrociłem się. Zobaczyłem postać. Mężczyznę.
- Kim Jesteś - warknąłem. Mężczyzna się zaśmiał.
- Zapomniałeś już.. Synu? - uśmiechnął się. Spojrzałem na niego podejrzanie.
- Ah.. To tylko ty.. Po co mnie tu przyciągnąłeś - spojrzałem niezadowolony.
- Oh, widzę że rogi wyglądają już jak u prawdziwego, dojrzałego demona - na te słowa się skrzywiłem - a co do wezwania.. Jak już widziałeś, Emily jest ze mną. Mam propozycję - skrzywiłem się ponownie, lecz jednak zaryzykowałem.
- Mów, byle szybko - rzuciłem niezadowolony.
- Mogę przywrócić Emily - w moich oczach pojawił się pewien blask.
- Mów dalej - powiedziałem z lekkim zainteresowaniem.
- Jednak jest jeden haczyk - dodał.
- Jak zawsze. Mów szybciej - odwrociłem się od niego i zacząłem chodzić nerwowo.
- Układ jest taki.. Emily za Alison - odwrociłem się szybko.
- Co?! Nie możesz mi dawać takiego wyboru! - uderzyłem pięścią w stół.
- Wybieraj, albo obie umrą - uśmiechnął się wrednie.
- Jak ty.. Jak możesz.. - Opadłem bez sił. Nagle koło mężczyzny ukazała się Emily i Alison.
- Zasady są takie. Jeśli wybierzesz Emily, ta nic nie będzie pamiętać, za to Alison będzie nadal świadoma, tyle że nie w ludzkim świecie. I tak na odwrót - patrzyłem na niego resztkami sił. Jak to.. Mam wybierać.. Nie umiem..
- Alison.. Alison musi żyć. Tak - powiedziałem i wyszedłem. Zacząłem biec do domku. Otworzyłem szybko drzwi i jak najszybciej sprawdziłem pokój Alison. Spała. Ulżyło mi. Wyszedłem na dwór.
- Wybacz Emily.. Ja wiem że ty byłaś już martwa.. Ja.. Nie mogłem - oparłem się z trudem o drzewo.
- Eric..? - spojrzałem w stronę domku. Alison. Alison stała w drzwiach. Wyszła parę kroków z domku, a ja do niej podbiegłem.
- Alison, wszystko w porządku? - spytałem z trudem.
- Tak, coś się stało? - nie odezwałem się. Dziewczyna złapała mnie lekko z rękę i pociągnęła do domku. Zatrzymałem się przed wejściem.
- Nie mogę tam wejść - powiedziałem cicho.
- Eric? Czemu? - była coraz bardziej zaniepokojona.
- Ja.. Na dworze jest ciemno, więc nic nie widzisz, za to w domku.. - mówiłem coraz ciężej.
- Eric, muszę Cię opatrzeć. Ja.. Ja zrozumiem - powiedziała tym razem łapiąc mnie za obie ręce i próbując zaciągnąć do domku.
- Wiesz Alison.. Cieszę się że mam taką przyjaciółkę.. - powiedziałem i wszedłem za nią do domku.

Alison? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz