piątek, 29 lipca 2016

Od Matt'a c.d. Derek'a

Byłem zły na Derek'a, że przerwał mi i Ash'owi w takim momencie. Zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem i odwróciłem się do Ash'a. On lekko unosił się nad ziemią a koło niego zaczynała pojawiać się różowa mgiełka.
-Matt.. - wyszeptał i spojrzał na mnie
-Nie, nie, nie.. - podbiegłem do niego i objąłem rękami jego twarz - To nie może zaczekać.
-Znajdziemy sposób. - powiedział, przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło po czym mgła zasłoniła go a podmuch wiatru odrzucił mnie pod ścianę.
Gdy spojrzałem w stronę opadającej mgły zobaczyłem, że Ash już nie jest człowiekiem... a znów zmienił się w rysia.
-Szkoda, że nam się nie udało - podszedł do mnie i wtulił się we mnie
Siedzieliśmy tak przez moment aż Ash nie przerwał ciszy.
-Muszę iść pomóc ludziom do miasta.
Kiwnąłem głową.
-Odprowadzę Cię do bramy.
Ash wyszedł z pokoju a ja zaraz za nim. Przez cały czas gdy szliśmy nie odezwałem się ani słowem. Byłem roztargniony. Nie wiedziałem zbytnio co mam teraz ze sobą zrobić. Chciałem wyjechać stąd i nigdy nie wrócić. Może normalna osoba wzięła by to za dziwne ale ja na prawdę tego potrzebowałem. Zależało mi tylko na Ash'u. Gdybym mógł sprzedałbym swoją duszę aby mógł żyć normalnie. On jako jedyny mówił, że nigdy nie złamie mojego serca tak jak robili to inni. Po pewnym czasie przywykłem do tego, że inni łamali mi serce. Podróżuje z Ash'em już od bardzo dawna i to on przeważnie pocieszał mnie gdy miałem jakiś problem bądź gdy było mi źle z czymś na sercu zawsze mogłem liczyć na jego pomoc. Gdy go nie było przy mnie zawsze gdy spoglądałem w niebo myślami powracałem do chwil które spędziłem razem z nim. Podczas gdy Ash jest w ciele człowieka zaczynam czuć moc, dzieje się to w jednym momencie. Będąc blisko z Ash'em nie mogłem skupić się na kimkolwiek innym. Próbowałem to złamać, zakochać się w kimś innym ale zawsze dostawałem tylko puste obietnice których i tak nikt nie dotrzymał. Nigdy nie powiedziałem mu co tak na prawdę do niego czuję. Czasem myślę, że jednak nie znam go tak dobrze. Wydaje się taki obcy a ja natomiast czuję się jakbym był samotny i zwalczał wszystko sam. On mnie zmienił. Nauczył jak walczyć o to czego pragnę. Gdy inni łamali mi serce byłem jeszcze młody i nie do końca potrafiłem pojąć rozłąkę oraz prawdziwą miłość. Gdy było źle przeważnie ja starałem się naprawić całą sytuacje. Nie zawsze to pomagało co skończyło się kilkoma zrujnowanymi związkami.
-Matt? - Ash wyrwał mnie z toku myślenia
-Hm?
-Jesteśmy. - odparł i stanął pod bramą
-W takim razie... Do zobaczenia. - uśmiechnąłem się do niego.
-Do zobaczenia - powiedział i biegiem ruszył w stronę miasta.
I znowu. To dziwne uczucie, że opuszcza mnie osoba na której mi zależy. Zawsze tak miałem gdy się z kim rozstawałem. Nie zostało mi nic innego jak samotny powrót do pokoju i czekanie aż Tobi wróci do pokoju i wysłuchanie jego gadaniny na temat ,,jakiż to on miał dziś wspaniały dzień.,, Jednak nie. Postanowiłem coś zmienić. Wchodząc po schodach na piętro gdzie znajdował się mój pokój zawróciłem. Miałem zejść ale czemu by nie zjechać po poręczy. Usiadłem i dość szybko zjeżdżałem w dół.

Derek?

2 komentarze: