-Dawno się tak nie zmęczyłem. - powiedział - Jako postać materialna szybciej się męczę. - usłyszałam burczenie w jego brzuchu - I robię się głodny.
-Może chodźmy coś zjeść? - zapytałam - Znaczy... ty coś musisz zjeść bo w końcu zasłabniesz.
-Ty jako duch i tak nie możesz jeść, a o mnie się nie martw. - odparł i wrócił do przeglądania książek
-Ohh.. - westchnęłam, podeszłam do Chris'a i złapałam go za nadgarstek - Wychodzimy stąd.
Wyciągnęłam go z biblioteki i ruszyłam w stronę wyjścia z Akademii.
-Zaczekaj. - uwolnił się od mojego uścisku i zaczął szukać czegoś w kieszeni. - Szlag... - parsknął pod nosem
-Coś się stało? - zapytałam zaciekawiona
-Nie.. nic istotnego. - odparł - Chodźmy dalej. Zaczynam odczuwać głód.
Podczas dalszej drogi Chris tłumaczył mi co mogę robić jako duch.
-W sumie to nie ma to jakichś konkretnych zastosowań. Po prostu jesteś... niewidzialna dla innych. Wiesz.. lewitujące przedmioty, napisy biorące się znikąd, przenikanie przez przedmioty. Lecz jako duch łatwiej jest wejść do czyjejś głowy bądź opętać czyjeś ciało. Ale to niestety może Cię zabić. Straciłem tak kogoś... nie wyszło tak jak miało wyjść i jej dusza utknęła w innym ciele ale nie na długo. Dusza tamtej zaczęła walczyć o swoje ciało i pokonało duszę ważnej dla mnie osoby. Ona po prostu.. zniknęła.
-Rozumiem.. Też straciłam kogoś ważnego. Byli to moi rodzice. Matka została zamordowana a ojciec sprzedał się demonowi.
-Hmm? - zaciekawił się - Jak to sprzedał?
-Z różnych opowieści różne rzeczy można się dowiedzieć, jedni twierdzą że założył się w zakładzie który dla niego od samego początku był przegrany ale inni twierdzą że jakoś może by sobie poradził. Ale w każdym bądź razie przegrał a stawką było jego życie.
-Mhm.. Przykre. - powiedział po chwili zastanowienia - Życie jest do dupy. - zaśmiał się pod nosem
-Gdybyś mi nikogo nie tracili byłoby zbyt pięknie.
Zamilkł. Nie odpowiadał nic. Jednak przełamał się i wybełkotał coś pod nosem, co nie do końca było dla mnie zrozumiałe ale chyba było to;
-Miejmy nadzieję, że twoi bliscy nie stracą Ciebie..
-Co? - zapytałam zdziwiona
-Hmm? - odpowiedział pytaniem na moje pytanie - Nic nie mówiłem - uśmiechnął się... nieszczerze, fałszywie...
Udałam, że nic się nie stało i nasza rozmowa zeszła na inny temat. Mianowicie rozmawialiśmy o najlepszym co może być czyli o jedzeniu.
-Mam ochotę na lody. - poinformował mnie Chris
-Lody?
-Tak.
-Jakie ? - zapytałam z uśmiechem na ustach
-Czekoladowe. - zaśmiał się
Po zwiedzeniu miasta i wstąpieniu do karczmy gdzie Chris mógł zjeść swoje lody, szliśmy główną drogą w stronę Akademii. Chris kupił sobie kilka rzeczy i niósł je w siatce. Światła oświetlające ścieżkę dodawały temu miejscu magicznej atmosfery.
-Świetnie się dziś z Tobą bawiłem. - powiedział-Ja z Tobą też - uśmiechnęłam się
Oboje zaczęliśmy się śmiać. Nagle on zdjął swoją maskę z głowy i trzymał ją w dłoni.
-Co ty robisz? - przystanęłam i zapytałam go zdziwiona - Przecież maska utrzymuję Cię przy tym świecie.
On tylko rozejrzał się i po chwili powiedział.
-Nie chcę aby ktoś widział jak całuję powietrze. - po czym podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło, następnie szybko znów nałożył maskę na głowę.
Stałam chwilkę w bezruchu gdy on poszedł dalej.
-Coś się stało? - zapytał oglądając się na mnie
Poczułam się... źle. Jakby coś ciągnęło mnie z powrotem w stronę Akademii. Zakręciło mi się w głowie, zamknęłam oczy i przysiadłam na ziemi.
-Co jest? - Chris zaraz był przy mnie
Gdy miałam zamknięte oczy widziałam coś. Nie, nie coś a kogoś. To był... Nick? Tak to był Nick!
-Nick... - wymamrotałam
-Co? Co z nim ? - zaniepokoił się Chris
-Jest tu.. w Akademii...
Poczułam się strasznie słabo. Powieki zaczęły zakrywać moje oczy i w końcu nieprzytomna opadłam na ziemię.
--------po jakimś czasie--------
Leżałam w swoim pokoju. Bolała mnie głowa i... wszystkie inne części ciała. Usłyszałam rozmowę chłopaków. Udawałam, że nadal jestem nieprzytomna.
-Ona nie może tak dłużej zostać. - powiedział Chris rozgniewanym głosem
-Wiem, wiem. - uspokajał go Nick -Tylko, że.. wiesz jak to może się skończyć?
Ze strony Chris'a zapadła cisza.
-Rozumiem.. -powiedział po chwili
-Wiesz, że możesz jej już nie zobaczyć?
-Wiem! - rozgniewany uderzył pięścią w stolik
-Chris! My nawet możemy umrzeć. - Nick zaczął się nerwowo śmiać.
-Nie. Ty nie umrzesz... ale ja mogę. - jego głos stał się spokojniejszy - To będzie dobra decyzja.
-Ty nie możesz umrzeć! Nie chce Cię tracić brachu.. - Nick położył rękę na ramieniu Chris'a
-Inaczej to ona umrze..
-Nie chcesz tego prawda?
-Nie, nie chcę znów tracić osoby którą kocham..
-Wiesz, ze nie zniosę rozstania z Tobą? - głos Nick'a zaczął drżeć.
-Ja nie zniosę widoku załamanych osób po utracie jej.. - słyszałam jak zbliża się do mnie i siada obok na łóżku. - Wiesz coś o tym, też straciłeś bliską dla Ciebie osobę. - mówiąc to wierzchem dłoni przetarł mój policzek
-Chris.. - chłopak opadł na krzesło - Chcesz tego? Chcesz stracić życie dla niej? - zapytał go Nick
-Nie mam innego wyjścia. Po części to moja wina. Gdybym wtedy się jej nie pokazał... - z jego policzka spłynęła łza, która wylądowała na mojej dłoni - Rada wiedziałaby co z nią zrobić i jak bezpiecznie odstawić ją do tego świata..
-Chris... - podszedł do łóżka i siadł obok Chris'a.
-Zróbmy to.. Idź po księgę. Trzeba się pospieszyć.. nie chcę żeby to widziała. - powiedział a kolejna łza kapnęła na moją dłoń.
-Nie ! - krzyknęłam - Nie możecie tego zrobić. Nie chce żeby ktoś przeze mnie tracił życie. - szybko podniosłam się z łóżka.
-Ty.. Słyszałaś? - zapytał zdziwiony Nick
-Tak, wszystko. Prawie... Ale nie zgadzam się na to abyś oddał za mnie życie Chris! Nie zgadzam się! - nawet nie wiem kiedy a strumień łez zaczął lecieć z moich oczu - Nie zgadzam...
-No już spokojnie. - Chris wstał i przytulił mnie - Nie mamy innego wyjścia. - próbował mówić spokojnie ale słyszałam jak jego głos drgał
-A ta Rada? Czy oni nie mogą coś z tym zrobić? - zapytałam
-Nie możemy się z nimi skontaktować. - poinformował mnie Nick
-Dlaczego?
-Uznali nas za zdrajców bo domyślili się, że coś ukrywamy. - powiedział Chris
Nick wstał i podszedł do szafki, wyciągnął z niej szklankę po czym poszedł do łazienki aby nalać do niej wody.
-Pewnie jesteś spragniona. - powiedział podając mi szklankę
-To jakiś żart? Przecież nie mogę jeść ani pić. - parsknęłam
-Jeść nie ale pić tak. - odparł Chris
-Dzięki. - wzięłam łyk wody, potem kolejny aż w końcu szklanka stała się pusta.
-Idź po księgę. - Chris spuścił głowę a Nick wyszedł z pokoju
Chciałam zaprzeczyć ale nie mogłam się odezwać. Po momencie nie mogłam się nawet ruszyć. Jedyne co usłyszałam to ciche słowa wypowiedziane przez Chris'a.
-Przepraszam.
Opadłam znów na łóżko a oczy same mi się zamknęły.
------po kilku minutach------
Leżałam związana na łóżku. Chris i Nick siedzieli na ziemi trzymając się za ręce i wymawiając słowa w dziwnym języku. Zaklęcie. Nie, nie mogą tego zrobić. Nie chcę! Już wolę umrzeć niż patrzeć jak ktoś umiera za mnie. Chris proszę.. Próbowałam się podnieść. Jedyne co mi się udało to jako tako siąść na łóżku. Chris nie przerywając spojrzał na mnie a następnie parsknął na Nick'a.
-Przecież miała tego nie widzieć!
-Zaklęcie wymaga aby był przytomna, przykro mi.
Znów wrócili do wymawiania zaklęcia. Naglę pokój się zatrząsł a ja zaczęłam się lekko unosić nad łóżkiem. Chris podniósł się z ziemi. Rozłożył ręce.
-Nick... ucałuj ode mnie Kim. - widziałam jak jego oczy zapełniają się łzami które po chwili zaczęły spływać po jego policzkach, ze mną było podobnie
-Trzymaj się. - nawet Nick uronił kilka łezRęce Chrisa zaczęły świecić na niebiesko a po chwili zaczęły od nich odłamywać się drobniutkie kryształki. Był uśmiechnięty. Dlaczego? Dlaczego chciałeś za mnie oddać życie. Proszę niech ktoś to zatrzyma. Światło z jego dłoni stało się coraz mocniejsze, a jego ciało powoli traciło swoje kolory. Znikał. To koniec. Już nic nie da się zrobić. To moja wina. To przeze mnie. Gdybym była tylko bardziej ostrożna nikt nie musiałby za mnie tracić życia. On stracił je już drugi raz. Stał się duchem a teraz jako duch umiera. I to przez głupią dziewczynę którą jestem ja. Pokój przestał się trząść i zapanował spokój. Nick nadal szeptał pod nosem zaklęcie. Nagle coś się zmieniło. Upadłam na ziemię, a ręce i ciało Chris'a wróciło do normalności. Nick patrzył na księgę ze zdziwieniem. Ona.. zaczęła się rozpadać. Pękła na pół a jej dwie części zajęły się ogniem i po chwili został z nich tylko popiół.
-Co się stało? - Nick nie mógł uwierzyć w to co zobaczył - Ja nic nie zrobiłem..
Ja z Chris'em pozostaliśmy bez słowa. Chris patrzył na pozostałości po księdze i próbował coś z siebie wydusić lecz nagle odezwał się znany mi skądś głos.
-Przestańcie. - odparł - Jesteście głupcami.
-Rada? - zorientował się Chris
-Hahaha.. - po pokoju rozległ się donośny śmiech - Brawo Chris.
-Co wy tutaj robicie? - zapytał Nick - Przecież... uznaliście nas za zdrajców.
-Bo nimi byliście. Ukrywaliście ludzką istotkę przed nami. Ale zapomnijmy o tym. Mała Kim nam o wszystkim opowiedziała. Darujemy wam, możecie wrócić do naszego świata.
-A... a co z nią? - zapytał Chris
Sznur którym byłam związana pękł, tak jak i szmatka którą miała zawiązane usta.
-Ona jest wolna. Bliscy się o nią martwią. Dość długo jesteś nieprzytomna skarbie. - głos zwrócił się do mnie
-Wolna? Ale jak chcecie ją.. - zaczął Nick
-Haha chłopcze chyba nie do końca znasz nasze możliwości. Jesteśmy Radą. Poradzimy sobie z nią. A wy już, już. Zmykać mi stąd. Bo jeszcze się rozmyśle.
Nick spojrzał na Chrisa, potem na mnie.
-Do zobaczenia. - rzucił w moją stronę jakiś śmieszny naszyjnik który zniknął w połowie drogi tak jak i zniknął Nick
Zanim zdążyłam się obejrzeć Chris podbiegł do mnie i przytulił.
-Obiecaj mi, że jeszcze kiedyś się spotkamy. - powiedziałam do niego i objęłam go rękami
-Obiecuję. - powiedział i ścisnął mnie mocniej, jedną ręką złapał maskę i rzucił ją na ziemię.
Przytuliłam go mocniej. Na koniec zdążył pocałować mnie w czoło a potem rozpłynął się w powietrzy wraz ze swoją maską.
-No dobra, teraz czas na Ciebie. Zamknij oczy i policz do 10 na głos.
-Raz... dwa... - zaczęłam
Jasne światło zmusiło mnie do zamknięcia oczu, zaparło mi dech w piersiach. Nie mogłam złapać oddechu. Poczułam jak znów unoszę się nad ziemią. Nie widziałam kompletnie nic a nic.
-------------------
Otworzyłam oczy i wyprostowałam się próbując złapać powietrze. Dyszałam jak pies. Leżałam na szpitalnym łóżku.
-Udało się... - zaczęłam płakać ze szczęścia - Jestem tu..
Odkryłam prześcieradło. Dostrzegłam, że nie było przy mnie nikogo. Za to w drzwiach szpitalnej sali stał Derek z Newt'em.
-Braciszku... - wyszeptałam - Braciszku ! - krzyknęłam biegnąc w stronę Derek'a lecz ten zanim zorientował się co się stało zdążyłam rzucić mu się na szyję.
Derek? < wybacz, że takie długie :) >
Strasznie przyjemnie mi się to pisało :3
OdpowiedzUsuń