Wędrowałam w okolicach Akademii. Rok szkolny teoretycznie niedawno się zaczął ale praktycznie nie mieliśmy jeszcze żadnych zajęć. Był to dobry czas aby wędrować po okolicy i zwiedzać tutejsze budynki. Sama do końca jeszcze nie zbyt wiedziałam co gdzie się znajduje. Zanim znalazłam szpital minęły dwie godziny. Postanowiłam wyjść za ogrodzenie. Przy bramie czekał na mnie mój przyjaciel Newt.
-Chyba się troszkę spóźniłaś. - parsknął
-Wybacz. Szukałam szpitala. - odparłam
-Hm.. - spojrzał na mnie zaciekawiony - Po co był Ci szpital ?
-Po to. - wyjęłam ze skórzanej torby małą fiolkę. - To na wszelki wypadek gdyby komuś się coś stało.
-No dobrze. To gdzie chcesz dziś iść?
-Nie wiem, prowadź ty. - uśmiechnęłam się do niego.
Newt odwzajemnił uśmiech i przyklęknął na jedno kolano. Zmieniał się w wilka. Pojawiła się chmura która zasłoniła Newt'a lecz po chwili opadła odsłaniając potężną postać wilka.
~Wsiadaj .
~Jasne. - wsiadałam na jego grzbiet i mocno złapałam się jego futra.
~Dzisiaj będziemy podziwiać widoki.
~Smocze Góry zgaduje. - zaśmiałam się
~Tak, w sumie to już nich jesteśmy tylko, że ta część jest zamieszkała przez ludzi. A my pójdziemy na tą bardziej dziką stronę.
Kiwnęłam głową.
~Ruszajmy.
Droga była długa. Musieliśmy kilka razy przystanąć aby Newt odpoczął.
-Może pójdę pieszo? - zapytałam
-Nie, zmęczysz się bardziej niż ja przez całą tą drogę.
Nie słuchając go ruszyłam przed siebie, wspinając się na kamienie. Na szczyt wzgórza na którym byliśmy prowadziła kamienista ścieżka. Była dość stroma. Obróciłam się. Byliśmy już na prawdę
wysoko.
-Teraz na lewo. - spojrzałam na Newt'a który zmienił się w człowieka.
-Dobrze. - powiedział i zaczął iść za mną
Po kilku minutach spaceru usłyszałam szum a następnie dostrzegłam wodospad. Wspinałam się zaraz koło niego. Kamienie było lekko śliskie ale nie przeszkadzało mi to w dalszej wspinaczce. W końcu byłam na szczycie.
-Neewt.. - wybełkotałam go wchodząc na górę - Tu jest pięknie.
W oddali zobaczyłam postać siedzącą przy rzeczce. Nie był to zwykły człowiek, ani elf.
-Alison czy ona ma skrzydła?
-Tak. - odparłam
Zaczęłam biec w kierunku postaci. Z każdym metrem którym zbliżałam się do postaci miałam pewność, że jest to kobieta i ma skrzydła. Zmęczyłam się i musiałam przystanąć. Zakręciło mi się w głowie. Opierałam się rękami o kolana. Teraz dostrzegłam że do mojej nogi przykleiło się coś dziwnego. I to coś żyło. Dopiero teraz poczułam ból w owej nodze. Upadłam na ziemię. Zaczęłam kręcić się i krzyczeć z bólu.
-Neeewt! Zabierz to!
To coś rosło i rosło z każdą sekundą. Newt chciał to odczepić ale nie mógł.
-Nie.. mogę. - szarpał za dziwną maź która nie dawała za wygraną
Z każdym szarpnięciem Newt'a coraz bardziej bolała mnie noga.
-Newt ! Przestań - w oczach pojawiły mi się łzy które szybko spłynęły po moim poliku - Prosze... przestań.
-Zaczekaj tu. biegnę po pomoc. - odparł i zmienił się w wilka, biegł do niej, do tej dziewczyny ze skrzydłami.
Clodie ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz