środa, 27 kwietnia 2016

Od Derek'a c.d. Alison

Dochodził wieczór gdy obudziła mnie Johanna, która zepchnęła mnie z łóżka. Uderzyłem o podłogę i leżałem tam jeszcze kilka minut. Podniosłem się rozmasowując ramię.
-Mogłabyś być bardziej delikatna.
~Jeszcze czego? Ty nie byłeś delikatny kiedy wbijałeś nogi w mój brzuch.
~Przepraszam. Mów mi takie rzeczy a nie siedzisz cicho.
Wydała dźwięk który od biedy można nazwać prychnięciem. nagle wstała. Wokół niej pojawiła się mgła.
~Zaczyna się.-powiedziała
Jej futro zrobiło się białe a po chwili była tak jasna że nie mogłem na nią spojrzeć. Gdy wreszcie trochę przygasał była już tą dziewczyną, którą spotkałem trzy lata temu. Podbiegłem, podniosłem i przytuliłem.
-Tak tęskniłem za tym ciałem.
Przytuliła mnie.
-Ja też. O wiele milej się przytula.-postawiłem ją na ziemi.
-Chodźmy. Trzeba się rozejrzeć.-powiedziałem i zacząłem iść w stronę drzwi
Chwyciła mnie za rękę.
-Zostańmy. Tak rzadko mogę położyć się jako człowiek
Położyliśmy się w łóżku.
-Masz kilka godzin. Tak chcesz je spędzić?
Pocałowała mnie.
-Właśnie tak.

~Kilka godzin później~

-Chyba nici z naszego spaceru. -szepnąłem gdy leżeliśmy obok siebie.
-Bywa.-uśmiechnęła się do mnie.
Była już noc. Johanna wstała. W świetle księżyca była jeszcze piękniejsza. Odwróciła się do mnie.
-Tak strasznie chciałabym zostać w tej postaci.
-Ile nam zostało?
-Nie wiem. Kilkanaście minut.
Wstałem.
-Więc nie marnujmy ich.-wziąłem ją za rękę.
Wybiegliśmy przez drzwi. Po kilku minutach kluczenia po budynku w końcu wyszliśmy na dwór. Wbiegliśmy do lasu, cały czas się śmiejąc. Po chwili znaleźliśmy polankę którą oświetlało światło słońca. Zatrzymaliśmy się a ja uklęknąłem przed nią.
-Co trzeba zrobić żebyś mogła zostać w tej postaci?
-Poświecić czystą duszę, albo zabić demona.
-Wybieram duszę. Zabiję dziecko...-powiedziałem chłodno
Po jej twarzy przebiegło zaskoczenie, jednak po chwili powiedziała.
-Z chęcią ci pomogę. Zabijemy nieuleczalnie chorego. A jeśli się nie uda, zabijemy wszystkie dzieci w okolicy.
Uśmiechnąłem się do niej.
-Dla tego jesteśmy dla siebie stworzeni.
Uklęknęła obok mnie i pocałowała w policzek. Przez chwilę siedzieliśmy na trawie. Spojrzałem na nią. Nagle zaczęła błyszczeć.
-Będę tęsknił za tą twarzą.-pocałowałem ją odsunąłem się.
Po chwili znów była kotem. Podszedłem i wskoczyłem na jej grzbiet.
-Może teraz pozwiedzamy?
Nie odpowiedziała tylko ruszyła w głąb lasu. Nagle zatrzymała się i uniosła głowę.
~Ktoś idzie
Przez chwilę stała bez ruchu.
~To Newt.
Zszedłem i ruszyłem w kierunku w którym patrzyła Johanna. Przez pewien czas trzymała się z tyłu jednak w pewnym momencie wybiegła przede mnie i skoczyła na chłopaka.
-Też się cieszę na twój widok.-Newt pogłaskał ją po głowie
-Niebezpiecznie jest się włóczyć samemu po lesie w nocy.-stanąłem obok Johanny
-Nie przesadzaj. Ten las jest ogrodzony.
-Gdyby nie to że ma kilka hektarów.-rozejrzałem się dookoła
Chłopak uśmiechnął się.
-Czy ty kiedyś przestaniesz być taki sztywny?
-Raczej nie.-burknąłem
Newt wstał i otrzepał się.
-Idziemy poszukać Alison?
Newt przytaknął.



Alison??



2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa historia ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Polemizowałabym z tym. Fabuła nie ma sensu, a główny bohater nie umie się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń